Jak pisać teksty, które ludzie będą chcieli czytać.

Jak pisać teksty

Jak pisać teksty

Wiecie o co dzisiaj walczy cały świat, a wielu ludzi jest gotowych zapłacić grube pieniądze? O chwilkę uwagi. Po prostu. Producenci, marketingowcy, politycy, artyści, blogerzy … Wszyscy chcą być wysłuchani.

Świat jest teatrem. Jakże to prawdziwe właśnie dziś. Tyle, że scena nigdy nie była taka zatłoczona. Ale paradoksalnie dzisiaj każdy ma szansę, by zaistnieć na tej zatłoczonej scenie. Wcale nie musi mieć pleców, nazwiska czy wyjątkowej urody. Byle potrafił zbudować wokół siebie społeczność, pisać czy mówić tak by być słuchanym i odpowiednio to wypromować. To długa droga, ale czasami ta gra jest warta świeczki.

Kluczem tutaj jest zatrzymać, przykuć uwagę odbiorcy. Ta jest ulotna. Bo w dzisiejszych czasach przesytu (gdzie zewsząd atakują nas wszelkiej maści reklamy, darmowe gazety, wiedza dostępna za darno na każdy temat w sieci) uwaga ludzi jest zasobem ograniczonym. Wszyscy o nią walczą. Jedni stają na głowie, drudzy na uszach.

Z drugiej strony jak to fajnie napisał Kominek:

Gdyby ludzie umierali na nudę, czytanie blogów było by traktowane jako narzędzie tortur.

Przynajmniej czytanie mojego bloga z tego początkowego okresu, kiedy byłam zieloną, nieopierzoną blogerką. Od moich tekstów wiało straszną nudą. Suche treści, encyklopedyczna wiedza, zero emocji. Dzisiaj sama nie jestem w stanie wielu z tych tekstów doczytać do końca.

Ale z pisaniem jest jak ze wszystkim innym: im więcej czasu będziesz mu poświęcał, tym lepiej zacznie Ci wychodzić.

Jak pisać teksty

Dlatego zaczęłam podglądać popularnych blogerów i zastanawiać się dlaczego ich teksty chce mi się czytać?

Bo dobrzy autorzy:

  • potrafią wciągnąć czytelnika (np opowiadając jakąś pasjonującą historię),
  • potrafią wzbudzić sympatię (tak że nie chcemy rozstać się z narratorem, nie chcemy by coś złego mu się przydarzyło, kibicujemy we wszystkich działaniach i doczytujemy do końca, by poznać jego historię).
  • Dobrzy autorzy mają lekkie pióro, czyli po prostu piszą tak, że dobrze nam się to czyta. Nawet nie wiemy kiedy przewracamy kolejne kartki. Nagle łapiemy się na tym, że jeżeli nie zaczniemy dawkować sobie tej przyjemność wszystko inne legnie odłogiem. Dom nie obrobiony, brudne gary… Wciągnęła nas książka i … zapomieliśmy o Bożym świecie.

Jak przenieść to na grunt blogowy?

1. Opowiedz historię.

Bo nic tak nie wciąga, jak czyjaś opowieść. Zaczynamy czytać i nie przestajemy zanim nie dowiemy się jak się to skończyło. Jedni – jak ja- podglądają zakończenie, inni uczciwie doczytują. Taki tekst z opowieścią w tle nie brzmi bezosobowo jak Wikipedia. Trudniej go będzie komuś skopiować, podprowadzić. Przypisać sobie jego autorstwo, umiejętnie zmieniając kolejność słów czy zdań, by omamić dobrego wujka Google.

2. Opowiedz coś ze swojego życia.

Tak jak czytelnik zżywa się z bohaterem książki, tak bloger może w ten sposób stworzyć niewidzialną więź z czytelnikiem. Może po części wynika to z tzw podglądactwa. Chętnie podpatrujemy jak żyją inni (typowo ludzka ciekawość). Ale tylko po części, bo po prostu spontanicznie przywiązujemy się do ludzi bardziej niż do bezosobowych stron czy marek.

3. Nie staraj się podobać wszystkim. Znajdź, wymyśl swój styl, albo bądź sobą.

Rozpoznawalni blogerzy mają swój styl. Wypracowanie go jest możliwe dopiero wtedy, gdy zaakceptujemy to, że nie jesteśmy w stanie dogodzić wszystkim. Póki co podświadomie będziemy cenzurować teksty, dla bezpieczeństwa pisać poprawnie politycznie i bezosobowo.

Jak pisać teksty

4. Pisz dla ludzi, nie pod wyszukiwarki. Rozwiązuj ich problemy, radź, dziel się doświadczeniem, bądź rozrywką bądź wsparciem.

Dobry autor troszczy się o swoich czytelników. Dale Carnegie napisał w swoim (do dzisiaj aktualnym) bestsellerze «Jak zdobyć przyjaciół?» takie zdanie, które mocno utkwiło mi w pamięci:

Jeżeli pisarz nie lubi ludzi, ci nie polubią tego, co on pisze.

Bo pisarz, który lubi ludzi pisze dla nich od serca, autentycznie, podsuwa rozwiązania, zastanawia się co z jego własnego osobistego doświadczenia mogło by im się przysłużyć. Z tego, co pisze przebija życzliwość i radość pisania.

5. Bądź autentyczny. Dlatego czasami po prostu przyznaj się do błędów.

Zaufanie odbiorców to kapitał. Szczególnie w dzisiejszych czasach przesytu (treści, informacji, wiedzy, przekazów reklamowych). Ten kapitał jest szczególnie ważny dla blogera. Kluczem jest tu zdobycie zaufania. By ludzie uwierzyli w to, co piszesz. Że ma to ręce i nogi, że piszesz uczciwie, że warto Ciebie słuchać, czyli że stajesz się influencerem. Takie zaufanie buduje się stopniowo. Nobody is perfect. Czasami właśnie trzeba przyznać się do błędów, by brzmieć jeszcze bardziej autentycznie i wiarygodnie. Takie mea kulpa z morałem. Kiedy byłam zieloną blogerką zupełnie tego nie wiedziałam …

6. Zaangażuj się w to, co piszesz. Pisz z pasją i o pasji.

Pasja jest zaraźliwa. Trudno pisać zajmująco o czymś co w ogóle nas nie interesuje. Dopiero kiedy jakiś temat leży nam na sercu wkładamy w to siebie, serce i emocje. Wtedy dopiero, to co piszemy brzmi autentycznie.

Kiedyś próbowałam pisać teksty parentingowe (bo wydawało mi się, że ten temat ma przyszłość, a przynajmniej ma sporą publiczność). Mimo, że mam w tym zakresie pewną wiedzę i doświadczenie, jakoś ten temat nie wciąga mnie samej, a co dopiero czytelnika?

7. Masz tylko kilka sekund, by zainteresować czytelnika.

Poczytni autorzy wiedzą, jak zainteresować czytelnika. Robią to już od pierwszego zdania.

W blogowaniu możemy zacząć tekst opowiadając jakąś historię, śmieszną anegdotkę, czy podając jakąś zaskakującą statystykę. Np jakiś czas temu planowałam napisać spóźniony tekst o postanowieniach noworocznych. Spóźniony, bo zabierałam się za niego tak długo, że nastał już luty. Wtedy wpadłam gdzieś na taką statystykę (która mi samej dała do myślenia):

Czy wiecie, że 4 osoby na 10 odpuszczają sobie swoje noworoczne postanowienia już z końcem stycznia. A Wy?

No i miałam otwierające zdanie dla mojego wpisu.

Jak pisać teksty

8. Nie zapominaj o puencie.

Dobra puenta to wisienka na torcie, bez niej tort stracił, by połowę swojego uroku. Bo czasami puenta jest tym, co czytelnik zapamiętuje z długiego tekstu. Post można zakończyć na wiele sposobów. W przypadku braku puenty może to być zwykłe Postscriptum PS. Choćby prowokujące, denerwujące, dające do myślenia, czy zapadające w pamięć.

Coś takiego «przytrafiło» mi się jakiś czas temu, kiedy odkrywałam Kominka (dzisiaj Jason Hunt). Trafiłam wtedy na jakiś tekst o Snapczacie zakończony takim niewinnym Post scriptum.

PS Nie znam się na żartach i nie radzę słać do mnie czegokolwiek, jeśli nie skończyłaś 17 roku życia. Jeśli skończyłaś trzydziestkę to też sobie odpuść.  😀

Kominka wtedy nie znałam. Zalała mnie krew i wysmarowałam soczysty komentarz. Coś w stylu, że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy. A tu z PS przebija erotoman gawędziarz.

Nie do końca. Kominek zakończył jak rasowy bloger, który wie, źe kluczem do przestania być anonimowym blogerem są emocje. Nie da się podpasować wszystkim. Puenta zapadła mi w pamięć. Snapczatu do dziś nie odwiedziłam, bo zostało mi przekonanie, że nie należę do odpowiedniej kategorii wiekowej (ha ha ha). Ale Kominka czytam pasjami. A jego książka odmieniła całe to moje radosne blogowanie.

Jak pisać teksty

9. Dobrze sprzedaj swój tekst.

I nie chodzi mi tu o sprzedaż w sensie promocji. Bo to osobny temat. Choć ja sama muszę sobie z uporem maniaka powtarzać, że

Jeżeli piszesz tyle, że nie starcza Ci już czasu na promowanie tego, co piszesz, to znaczy, że za dużo piszesz. Proste?

Ale w tym podpunkcie chodzi mi o podanie czytelnikowi na tacy tego, co najważniejsze i najbardziej chwytliwe w poście. Wiem po sobie, że jak otwieram jakiś tekst i widzę, że jest napisany drobnym maczkiem i co gorsza jednym ciągiem, odzywa się mój wewnętrzny głos i po cichutku mi szepcze:

„O Boże, nigdy tego nie zmęczę”.

Prawda jest taka, że w przetłoczonej sieci, gdzie każd zawsze gdzieś się spieszy, wiele osób najpierw skanuje tekst wzrokiem, zanim podejmie iście szekspirowską decyzję: «Czytać czy nie czytać».
Datego tak ważny jest podział na paragrafy, najlepiej z wyróżnionym pogrubionym chwytliwym podtytułem.

Tu można wrzucić również odpowiednie słowa kluczowe i wzmocnić tak tekst z punktu widzenia SEO.

Ale to wszystko do Was przyjdzie z czasem, wyjdzie w praniu, wyczujecie to intuicyjnie, dojdziecie to tego obserwując reakcje czytelników.

Byle nie zielony.

Praktyka czyni mistrza. Każdy kiedyś zaczynał, był zielonym autorem (to ukłon do tematu wyzwania u BASTALENY). Jest na to jedno lekarstwo.

10. Pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Bo lepsze pisanie bierze się z częstszego pisania.

A im więcej piszemy, tym więcej publikujemy i tym chętniej wyszukiwarki odwiedzają naszego bloga. Choć nie należy spieszyć się z publikowaniem. Czasami warto napisać tekst do szuflady, poczekać aż w niej swoje odleży i dojrzeje (w nas) i wtedy przejrzeć go ponownie i dopisać do niego dobrą puentę.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Jak pisać teksty

Jak pisać teksty

Zapisz się na Newsletter

  • Twoje teksty to Twoja dusza i rozum w jednym:) Masz rację, musimy pamiętać, że nie zadowolimy wszystkich. To po prostu niemożliwe…

  • Beato, świetny tekst i podpisuję się pod nim całą sobą. Po prawie dwóch latach blogowania zaczynam rozumieć na czym to polega i z czym to się je :). Twoje rady wykorzystuję i przyznaję, że są skuteczne. Pozdrawiam :).

  • bardzo ciekawy post… Tylko czasem nam się wydaje, że coś jest ciekawe, a post okazuje się klapą 🙁 Ja mam ogólnie dość duży problem z pisaniem, mam raczej umysł ścisły – lubię pisać, krótko na temat… i nie wiem czy wciągająco 🙂

  • Tekst genialny. Jak zawsze zresztą 🙂

  • Agnieszka Głaz-Fedak

    Twoje teksty zawsze czytam z wielką przyjemnością 🙂 Aga

  • Twoje poradniki są nieocenione!

  • Ja cały czas walczę z moją „zieleniowatością”. Staram się, ale poradników tak dobrych jak Twoje to chyba nigdy pisać nie będę 😉

    dziękuję za udział!

  • Uwielbiam twoje posty! Nasączone są emocjami i przydatnymi wskazówkami, jak soczysty owoc 😀

  • Dalej pracuję nad swoim stylem i staram się pisać z pasją. Mam nadzieje, że mi się udaję. Prawdą jest, że blogowanie to raczej maraton, a nie bieg sprinterski i z taką myślą idę do przodu ze swoją blogową podróżą 🙂

  • IMOMO.pl

    „Dom nie obrobiony, brudne gary…” Mam tak, kiedy piszę:-) Ale kiedy trafiam na naprawdę dobry wpis na blogu, również:) Dzięki wielkie za te punkty. Jak zwykle w punkt!

  • Świetnie podeszłaś do tego „zielonego” tematu! 🙂 Rady są bardzo dobre, ale chyba każdy bloger wie, jak trudno wprowadzić je w życie. Niektórych rzeczy chyba nie da się po prostu zrobić, ale przychodzą z czasem, z doświadczeniem, i tak dalej. Tak, jak to niewdzięczne zakończenie. Mam wrażenie, że nigdy nie wychodzi mi tak, jak innym, ale z drugiej strony chyba i tak teraz jest z tym lepiej, niż kiedyś — gdy zaczynałam tutaj, albo nawet na poprzednich blogach.

  • Praktyka czyni mistrza, czuję ogromną różnicę tego co było, a co osiągnęłam dzisiaj. W natłoku informacji bardzo selektywnie podchodzimy do tego co serwują nam inne blogi, Twoje porady jak zawsze bardzo przydatne. Czyta się Ciebie z ogromną przyjemnością 🙂

  • Wpis powinien być jak kanapka. Zaciekawiać wyglądem i od samego początku pogłębiać aż do momentu kiedy tą kanapkę zjemy – powinien pozostawić niedosyt. 😀

  • Natalia Fedan

    Ja postawiłam na autentyczność, szczerość, pasję, pisanie dala ludzi i nastawienie na nich oraz na w miarę prosty przekaz – mam nadzieję, że mi to wychodzi 🙂

  • Z całym szacunkiem, ale jeśli Dale Carnegie uważał, że jeśli pisarz nie lubi ludzi, oni nie polubią jego, co on pisze, to chyba nie był zbyt mocny z literatury… Mogłabym wymienić nazwiska przynajmniej kilku autorów znanych z niechęci do gatunku ludzkiego, którzy mimo to zostali klasykami, więc jakby, hm. I jeśli mam być najzupełniej szczera – uważam, że lepiej blogować dla siebie niż dla czytelników, mimo że moich bardzo cenię.

  • No ja na poczatku nie stosowalam zadnych naglowków, odkrylam je dopiero po jakims czasie i musze przyznac, ze faktycznie posty „podzielone” za ich pomocä wygladajä o wiele lepiej i są bardziej przejrzyste.

  • Fajna interpretacja tematu 🙂
    A post bardzo pomocny, szczególnie dla początkujących, ale i zbłąkanych dusz które w tym wyścigu szczurów trochę się pogubiły 🙂

  • Dałaś mi do myślenia trochę moja droga…

  • Ciężko pisać w czasach, kiedy nikt nie czyta, a długie teksty odstraszają. Cywilizacja obrazkowa zapanowała, nadeszły czasy regresu intelektualnego społeczeństwa. Taka prawda, nie raz już o tym…czytałam ;D. Bardzo dobry tekst, jak zwykle, chociaż nie zgodzę się z tym nielubieniem ludzi.

    Przepraszam, że teraz tak wtrącę nie na temat, ale kolejny raz Twój blog pomógł mi, tym razem przy przenoszeniu bloga na własną domenę (choć nie obeszło się bez problemów i wścieklizny z mojej strony). Czy muszę po tej zmianie od nowa dodawać bloga do bloglovin?

    • Jezeli zostalas na Bloggerze, to dodaj tylko nowy adres, w ten sposob bedziesz miala 2 konta na tym samym profilu. ale Ci ktorzy Cie sledza na pierwszym (pod adresem z Blogspotem) beda informowani o kolejnych aktualizacjach na blogu. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Jako jeszcze mocno „zielona” w sferze blogerskiej bardzo dużo wyniosę z tego wpisu 🙂 i na pewno zagoszczę na dłużej u Ciebie:)

    ps. bardzo ciekawe podejście do zielonego tematu

  • swietne rady Beata!:)
    a i jako zoltodziob mam pytanie techniczne: w jaki sposob linkowac w tekscie zeby nie wklejaj adresu url a zeby powstala nazwa i po kliknieciu czytelnik bedzie przekierowany we wlasciwe meijsce (jak u Ciebie w tekscie BASTALENA) ?:)

  • KasiaGosposia

    Wiadomo – im mamy większe doświadczenie w danym temacie, tym lepiej nam to wychodzi. Cieszę się, że powstają takie teksty jak Twój :).

  • Nie wiem z czego to wynika, ale zniknął mój komentarz.

  • Moim problemem jest zdecydowanie zbyt rzadka publikacja postów – cały czas nad tym pracuję, ale z dwójką dzieci, w tym jednym półrocznym to nie takie easy :/ Dodatkowo mój umysł jest ścisły – więc jeśli piszę to tylko konkrety, wiec niezbyt obszernie. Chociaż w czasach, gdy każdy ceni sobie swój czas chyba lepsze to niż lanie wody 🙂 Bardzo dobry poradnik. Dziękuję 😉 A pytanie otwarte: postanowienia noworoczne: oj, zbyt szybko o nich zapominam!!!!

  • Świetny tekst, wiele wyniosłam dla siebie. Dziękuję 🙂

  • Mądra z ciebie kobitka. Widzę, że jeszcze wiele muszę się nauczyć o blogowaniu. Praktyka czyni mistrza, więc za kilka lat, na pewno będę mogła trochę więcej na ten temat powiedzieć.

  • Niby oczywiste oczywistości… a tak trudno zadbać o nie wszystkie na raz, by razem stworzyły kompletną całość, jak piszesz:) Jak zwykle konkretne i cenne rady;) Pozdrawiam!:)

  • Beatko, swietnie opisane! A j a lubie czytac blogi gdy wiem cokolwiek o autorze. u Ciebie znajduje wszystko! I swietnie piszesz!

  • Same mądre uwagi, tak należy pisać, żeby zdobyć czytelników – i zatrzymać! U Ciebie rzeczywiście olbrzymi progres i widać, że wziełaś blogowego byka za rogi 🙂

  • Cenne wskazówki przydatne właściwie na każdym etapie blogowania

  • Monique Sin

    Bardzo interesujący artykuł. Rozświetlił mi nieco i na pewno wykorzystam Twoje porady u siebie.
    Zapraszam na podróż po wyspie Cypr: http://www.cypr.link

  • świetny tekst, który dał mi do myślenia
    zabieram się za pisanie
    pozdrawiam

  • Gabriela

    Jestem świeżo upieczoną blogerką i szukałam jakiś dobrych rad. Niezawiodłam się.. Super post 🙂

  • Dziękuję za dobre rady. z pewnością z nich skorzystam.

  • Uwielbiam Twoje wpisy! Prowadzę bloga niecały miesiąc i nie wiem co zrobiłabym bez Twoich rad! Udało mi się zoptymalizować szablon tak, że wydaje mi się już w miarę ok. Uczę się pisać coraz lepsze teksy i co najważniejsze widzę postęp, chociaż udało mi się popełnić chyba wszystkie błędy początkujących blogerów.

  • :*