Wyloguj się do życia, czyli dlaczego robię sobie przerwę w pisaniu bloga?

wyloguj się do życia, pejzarz, przyroda

wyloguj się do życia, pejzarz, przyroda

Pewna zaprzyjaźniona blogerka ostatnio powiedziała mi, że choć uwielbia pisanie bloga i choć wiąże z tym pewne plany na przyszłość, stara się nie zarywać na to nocy. Bo nie zamierza wykończyć się w pogoni za marzeniami. Tylko jak inaczej pogodzić to z innymi zajęciami ? Też mam ten problem.

Niestety przyznam się Wam, że na pewnym etapie blogowania wpadłam w taką pułapkę. Tak wciągnęło mnie to, że w końcu zaczęłam pisać bloga kosztem snu, a więc zdrowia. Oczywiście następnego dnia byłam tak wypluta, że od razu obiecywałam sobie, że już nigdy więcej. Ale kilka dni później znowu popełniałam podobną recydywę.

Uzależniłam się od sieci. Po prostu. Ale w końcu doszło do mnie, że ta nie zastąpi mi rzeczywistego życia. Zmieniłam swoje blogowe nawyki. Staram się lepiej wsłuchać się w swój organizm. Na pierwszym miejscu stawiam dobrze przespaną noc.

Dlatego przepraszam Was jeżeli nie zdążyłam odpowiedzieć na Wasze komentarze czy odwiedzić Was z rewizytą. Rozkładam to sobie w czasie. Zrobię to, tylko później. Nie kosztem zdrowia. Bo tak nikt długo nie pociągnie.

Dlatego ostatnio rzadziej siadam do komputera. W końcu to spora dawka fali elektromagnetycznych (choć, gdy tylko mogę odłączam wifi) i jonów ujemnych szkodliwych dla zdrowia.

Podobno Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, by nie przekraczać dziennej dawki półtorej godziny spędzonej nad urządzeniami z wifi (komputer, komórka). W sumie to trudne do pogodzenia z blogowaniem. Komórkę ostatnio stale mam wyłączoną, zrezygnowałam z Instagramu. Teksty na bloga piszę tradycyjną metodą, na piechotę, na kartce papieru. A dopiero potem przepisuję je na komputer (przy wyłączonej wifi). Choć to przepisywanie idzie mi dość mozolnie, bo muszę ręcznie dodawać polskie litery.

Kiedy siadam do komputera (bo dzieci jeszcze spią) potrafię przesiedzieć nad nim jednym ciągiem godzinę czy dwie. W stanie pełnego napięcia, totalnej koncentracji. Tak, by jak najlepiej wykorzystać ten czas. Bo przecież nie mam go za dużo.

Choć ostatnio aktywnie spędzam resztę dnia (uganiając się po parku za moimi pociechami bycie mamą to bardzo fizyczne zajęcie), jakoś nie opuszcza mnie ból głowy. Dlatego poczułam, że muszę wsłuchać się w swój organizm. Staram się jeszcze bardziej zmniejszyć czas spędzany przy komputerze.

Biorę sobie wolne od blogowania, robię małą przerwę, by za jakiś czas wrócić do Was i do bloga ze zdwojoną siłą.

Pod nieobecność na blogu staram się nagrywać krótkie filmiki. Co prawda robię to takim aparatem – dinozaurem, który jeszcze nie ma wmontowanej wifi. Ufffffffff.

 

No i więcej spaceruję i dziergam. Choć mama musi mieć oczy wokół głowy. Trudno mi usiąść spokojnie na ławeczce w parku i po prostu podłubać sobie na szydełku. Gdy wydaje mi się, że już mi się to uda, zawsze dzieje się coś nieprzewidzianego. A to kupa w pieluszce, którą czuć na kilometr i co gorsza też wylewa się z rzeczonej pieluszki na kilometr. A to jakaś kłótnia wyniknie między dzieciakami, choć chwilę wcześniej bawiły się razem w najlepszej zgodzie.

Niemniej udało mi się wydziergać kolejną serwetkę (model prawie własny tzn początek skąś zapożyczony, dalej kombinowałam sama, niezastąpiony gadżet w fotografii kulinarnej). Zastanawiam się czy ktoś byłby zainteresowany wygraniem takiej serwetki, gdybym wydziergała ich więcej i zorganizowała CANDY?

No i na tej ławeczce, na której dziergam w parku powoli posuwam się z czytaniem. Książka ta sama co w zeszłym tygodniu, o Napoleonie.

A poza tym ładuję sobie akumulatory, łapię chwilę spokoju i oddycham powietrzem. Coraz częściej staram się wylogować do życia. Robi mi to dobrze. Zamiast szukać inspiracji na Pintereście, rozglądam się wkoło i zapisuję w aparacie fotograficznym.

Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten chaotyczny post. I pozostaniecie za mną i z moim blogiem do lepszych czasów. Kiedy będę mogła mu poświęcić więcej czasu. Pozdrawiam serdecznie

Beata

wyloguj się do życia, ciasto domowej roboty

wyloguj się do życia, SZYDELKO, crochet, serwetka

wyloguj się do życia, pejzarz, przyroda,
Fontanna Medycejska w Ogrodach Luksemburskich
wyloguj się do życia, pejzarz, przyroda,
Ogrody Luksemburskie
wyloguj się do życia, pejzarz, przyrod
Ogrody Luksemburskie
Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Jak zbudować silną markę wokół bloga?

Blogujesz – jesteś marką. Jakąś tam. Choćby raczkującą. Teraz chodzi o to,...
Read More

33 komentarze

  • Chyba powinnam sobie wydrukować ten wpis. Zdrowie najważniejsze, a ja dziś też się nie wyspałam. Czasem trzeba się wylogować i myślę, że nikt Ci tego nie będzie miał za złe. Pozdrawiam słonecznie! 🙂

  • Ja bym nie demonizował wpływu fal EM na ludzkie zdrowie. Przez pewien czas pracowałem w instytucji, w której siedziałem przed ścianą ekranów. Osoby pracujące tam od dziesiątek lat twierdziły, że zgodnie z badaniami powinni być już dawno niezdolni do przekazywania dalej genów. A jednak 😉
    Co do pisania na kartce – podziwiam. Próbowałem, ale szybciej piszę na klawiaturze niż na kartce. Do tego szkoda mi czasu na przepisywanie. Przy tym jednak myślę szybciej niż piszę i tekst na bieżąco dopasowuję 😉
    Udanych wakacji od blogowania 🙂

  • Ja niestety mam ten sam problem. Przed kompem siedzę większość dnia, a wieczorem jeszcze na smartfonie. Ciągle w sieci. Tak nie można. Zaczęło męczyć to mnie i moją rodzinę. Niestety odbije się to kosztem czytelników, bo na większość komentarzy po prostu odpowiedzieć nie dam rady, a jeszcze rozwiązywać w nich problemy z kodami szablonów już w ogóle! Postanowiłam ograniczyć pomoc blogową do osób, których blogi są bardziej poczytne i mogą w zamian za darmową pomoc, zareklamować mnie. Niestety, w pewnym momencie trzeba wybrać, albo zdrowie i własne interesy, albo pomoc każdemu, kto o to prosi i rozchorowanie się ze zmęczenia, nic za to nie otrzymując.

  • A mi się problem sam rozwiązał. Mój smartfon nie przetrwał próby smartsona 😉
    A tak całkiem serio. Przerwa w nadawaniu jest potrzebna. A czytelnicy jeśli są na prawdę wierni, zrozumieją to. Zdrowie i dobre samopoczucie jest najważniejsze!
    trzymaj się ciepło!

  • Czasami faktycznie trzeba się wylogować do życia. Staram się spędzać umiarkowaną ilość czasu przed laptopem, zapewne dlatego nie jestem maniaczką FB i portali społecznościowych:)) Serwetki są śliczne, a zdjęcie cudowne. Odpoczywaj, spaceruj, dziergaj – rób wszystko to, co sprawia Ci przyjemność, a komputer może trochę poczekać… Pozdrawiam:)

  • Życzę Ci, żebyś nie tylko wyładowała ogrom związany z blogiem, ale w ogóle z wirtualnym światem i życiem. Ja najchętniej robiłabym sobie takie przerwy co tydzień, ale u mnie wiele rzeczy jest zbyt intensywnych. Pogodziłam się już, że czasem robię coś na maksa przez tydzień, dwa, trzy, a potem następuje u mnie przejedzenie, niechęć i robię detoks na kolejny tydzień. Nie jest to wszystko zbyt poukładane i rozsądne, ale na razie tak po prostu jest. Do bloga podchodzę z wielką miłością już w sumie, ale social media dotykam po prostu patykiem, jak kupę 😉 Nie potrafię się tym zajmować, nie mam do tego ani głowy ani chyba ochoty. I nie oczekuję rewizyty Beatko, wrzuć na luz :))

  • Trudno jest dzisiaj trzymać się z dala od sieci – zwłaszcza, gdy się pracuje zdalnie, tak jak ja. A co do bloga, to wiadomo, to nie tylko pisanie postów, ale znacznie więcej różnych rzeczy. Niemniej nocy nie zarwywam, ponieważ jak nie wyśpię się jak należy, to jestem nie do życia następnego dnia.

  • Serweta super:) WIEM, GDZIE BYM JĄ POŁOŻYŁA 🙂 Rozumiem problem, z blogowaniem, netem i czy jak zwał – mediami społecznościowymi. Sporo osób go ma. Dlatego nie mam konta na „fejsie”, posty umieszczam, jak mam wenę i wolną chwilkę. Odetchnij…

  • Nie mam ostatnio weny i właściwie blogowanie u mnie na dalszym miejscu. Pewnie warto czasem odmienić swój stereotyp dynamiczny, a może wyluzować trochę. Na tyle, na ile się da. Pozdrawiam

  • Pisanie bloga, czytanie innych blogów, cała ta pozytywna energia jaka panuje w blogosferze to coś co jest naprawdę świetne i bardzo wciąga. Ale najważniejsze jest zdrowie i czas spędzony z bliskimi. Czasem trzeba odpocząć, pobyć w „tu i teraz.” Nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia. Korzystaj z tych chwil i ładuj akumulatory. Zwłaszcza, że jest lato i szkoda marnować pięknej pogody. W tym okresie w ogóle widać mniejszy ruch w blogosferze. Ja też postawiłam teraz na czas spędzony z bliskimi oraz chwile na świeżym powietrzu.
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  • Beatka:) W ogóle się nie przejmuj blogiem , statystykami, komentarzami, jakiś czas temu dopadło mnie dokładnie to samo co Ciebie, więc wiem jak to jest zarwać noc (niejedną) z powodu bloga , testów, odpowiadania na komentarze, maile, komentowanie u innych, w pewnym momencie, w miarę rozrastania się bloga jest to po prostu niemożliwe , aby wszędzie być, u każdego zostawić ślad, nie wiem, czy starczyłoby na to nocy:) Ważne jest co innego i Ty o tym mówisz, ja też to wiem i nie chcę tracić ani jednej cennej chwili z życia moich dzieci, to już drugi raz się nie zdarzy. Podsumowując, jesteś całkowicie usprawiedliwiona:) Pozdrawiam:))) Wiola.

  • Podziwiam Cię za tę dezycję, tak jak podziwiam każdego, kto potrafi powiedzieć sobie dość i wylogować. Ostatnio coraz częściej widzę, że blogowanie potrafi zmęczyć, jeśli narzuca się sobie wysokie tempo, probuje ogarnąć sociale, newslettery, maile i komentarze, do tego pisać na wysokim poziomie itd. Jeśli to ma iść w parze z własną rodziną, małymi dziećmi i jeszcze obowiązkami zawodowymi, bez których i tak już mało czasu – to można się szybko wypalić. Zwłaszcza, że Internet i środowisko blogowe, wszyscy chcą Twojej uwagi. Szkoda zdrowia, szkoda czasu na to by sprostać wszystkim oczekiwaniom. Beata, jestem całym sercem z Tobą w tej decyzji i nic się nie bój, Czytelnicy i tak będą.

  • Mówisz, że chaotycznie, a mnie się bardzo dobrze przeczytało ten post! Tak inaczej, poczułam Twoje wnętrze 🙂 Odkąd wzięłam się za projektowanie i realizowanie innych planów życiowych, także nie mam tyle czasu na blogowanie i jakoś nie jest mi z tym źle. Powiem więcej: czuję, że żyję! Bo o to chodzi. Blogosfera jest fajna, ale nie jedyna w naszym życiu, a i powiedzmy to sobie otwarcie, raczej żadna z nas nie spędzi tutaj starości (choć, kto wie?). Więc trzeba znaleźć złoty środek, korzystać z lata, powietrza i słońca. Nie ma co się zadręczać, bo blogowanie ma być przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem.

  • Takie czasy, że bez tych urządzeń trudno się obejść. Chcesz zobaczyć co grają w kinie, bach tablecik w ruch, chcesz sprawdzić kiedy przyjmuje lekarz, bach komputerek, awaria prądu siadasz i sprawdzasz na jak długo itd. W pracy też komputer nieodzowny współpracownik…
    Życzę Ci, abyś nabrała sił, zanotowała na kartce pomysły na wpisy i kiedy Ci przyjdzie ochota podzielisz się nimi z nami:)
    A teraz dziergaj, czytaj i ciesz się urokami życia poza komputerem
    Tak na marginesie, nigdy nie zarwałam nocki dla wpisu, czyli uzależnienia jeszcze chyba nie ma:D

  • Oj tak, blogowanie wciąga, tak jak i sam internet i można nieźle popłynąć. Wczoraj siadłam tylko na chwilę i półtorej godziny uciekło i kara mnie za to spotkała, bo coś sobie przycisnęłam na klawiaturze tak, że zamiast polskich znaków jakieś skróty klawiaturowe mi się pojawiają i za nic cofnąć tego nie mogę.

    Oczywiście, że będę czekać na Twój blogowy powrót. No i miło zobaczyć Cię prawie na żywo.

    manupropria77.blogspot.com

  • Jakos nie przypominam sobie, zebym zarwala noc spowodu bloga. Wieczorem spedzam na pisaniu, komentowaniu itp. jakas godzine… W ciagu dnai wapdam na ajkes kilka minut… do netu i ide dalej. Dziergam tez jakos bez wikszego zaciecia, no chyba ze mnie, tak jak dzis najdzie, uparlam sie na lapke kuchenna i nie spoczelam dopoki nie skonmczylam przynjamniej najwazniejszej czesci 😉
    Odpocznij kochana…

  • Gratuluje decyzji – musisz być odważną osobą bo to dosyć rzadkie robić świadome przerwy, zwłaszcza że ciągle z tyłu da się usłyszeć głosy, ze taka potencjalna przerwa może spowodować ucieczkę czytelników. Z drugiej strony jak piszesz zdrowie najważniejsze – zresztą sam miewam takie dni, że śpię po 5-6 h i jak wstaję rano to czuję, że znów mógłbym iść spać, a przecież czeka na nas jeszcze praca i obowiązki domowe 🙂

  • Mnie również na wiosnę dopada zniechęcenie, czas przy komputerze ograniczam do minimum i zdecydowanie mało mnie na innych blogach, chociaż staram się nadal być aktywna. Kiedyś robiłam sobie przerwy w weekendy, muszę do tego wrócić. Czas jaki spędzasz z dziećmi na świeżym powietrzu jest bezcenny dla dzieci i dla Ciebie. Serwetka śliczna, mam kilka takich po babci, taka ręczna robótka jest teraz bardzo w cenie. Zdrówka życzę, całusy dla dziewczynek <3

  • Na wiosnę również tracę zapał do blogowania, ograniczam czas spędzony przy komputerze do minimum. Mało mnie również na innych blogach, chociaż staram się nadal być aktywna. Kiedyś robiłam sobie wolne w weekendy, muszę do tego wrócić. Czas jaki spędzasz z dziećmi na świeżym powietrzu jest bezcenny dla dzieci i dla Ciebie, za 10 lat będziesz wiedziała o czym mówię. Serwetka śliczna, mam kilka takich po babci, u nas takie ręczne robótki są bardzo w cenie. Zdrówka życzę i całusy dla dziewczynek <3

  • Jakiś czas temu wpadłam w tę samą pułapkę co Ty… Założyłam sobie, że post musi być co drugi dzień i mordowałam się, żeby tak było. W końcu stwierdziłam, że blog jest dla mnie, a nie ja dla bloga i nic się nie stanie, jak posty będą rzadziej. W końcu najważniejszy jest junior, a i w prawdziwym życiu jest sporo do zrobienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *