Jak żyć zdrowiej i naturalniej ? 4 książki, które odmieniły moje życie.

Jak żyć zdrowiej

Nowe namiary na Bloglovin Follow my blog with Bloglovin

Jak żyć zdrowiej

Ciekawa jestem czy macie takie książki, po których przeczytaniu postanowiliście odmienić (i to gruntownie) Wasze życie? Dla mnie takim « przełomem » okazała się książka (nieżyjącego już) Davida Servan-Schreibera Antyrak. Ale po niej przyszły kolejne, które utwierdziły mnie w potrzebie zmiany i pokazały drogę krok po kroku.

Kilka lat temu zmagałam się z uciążliwym chronicznym problemem ze zdrowiem. Po prostu byłam wiecznie przemęczona, zestresowana, nie opuszczał mnie nieodłączny ból gardła. Panicznie bałam się, że kolejny krok to RAK.

Jak żyć zdrowiej?

Pierwsza książka: David Servan Schreiber „ANTYRAK”.

W pobliskiej księgarni wypatrzyłam grubaśną pozycję ANTYRAK – zapobiegać i walczyć z nim przy użyciu naturalnych sił organizmu. Książkę pochłonęłam w ciągu kilku wieczorów. I zaczęłam żyć inaczej.

O czym jest ta książka. To historia młodego ambitnego lekarza u progu błyskotliwej kariery naukowej w kraju nieograniczonych możliwości (USA), u którego zupełnie przypadkowo zdiagnozowano nowotwór mózgu. To dogłębnie przewraca jego życie. Po początkowym okresie « niezrozumienia » (dlaczego ja?) i buntu, młody naukowiec zaczyna szukać jak mógłby pomóc sobie i innym w walce z rakiem. W książce przeplata się wątek autobiograficzny wraz z praktycznymi poradami, co robić (jak żyć, co jeść), by skuteczniej opierać się chorobie nowotworowej, wzmocnić swój organizm, swoją psychikę i lepiej się odżywiać.

A można zrobić wiele. I przede wszystkim nie poddawać się.

Rak jest chorobą cywilizacyjną naszych czasów. Przemysł farmaceutyczny pracuje nad coraz nowymi i coraz to skuteczniejszymi formułami nowych leków do walki z tą epidemią. I chwała mu za to. Ale ma w tym swój interes. Bo za tym stoją ogromne pieniądze i ogromne potrzeby wielu ludzi. Ale to syntetyczne formuły, które nie istnieją w przyrodzie. Tymczasem natura jest również naszym sprzymierzeńcem w walce o zdrowie. Tylko, że występujących w naturze substancji nie da się opatentować i zbić na nich majątku. Natura chojnie wyposażyła rośliny w rozliczne substancje do obrony przed agresywnymi czynnikami zewnętrznymi, przed promieniowaniem słonecznym, przed wolnymi rodnikami. Te substancje – naturalne przeciwutleniacze, barwniki roślinne, czyli różne polifenole, karotenoidy, flawonoidy … Mamy ich tu całe bogactwo i warto z niego skorzystać, równolegle z klasycznym leczeniem.

Cytrusy, czosnek, kapusta, rozmaryn, winogrona, brokuły, kurkuma (i zawarta w niej kurkumina), pomidory (likofen), omega 3, czarna czekolada, truskawki, soja i wiele wiele innych. Znajdziemy w nich wiele substancji do walki z komórkami nowotworowymi.

Niech Twoja żywność będzie Twoim lekarstwem. Hipokrates.

Bo to, co jemy codziennie, codziennie oddziaływuje na nasze zdrowie. Małymi krokami dochodzimy do wielkich celów, albo … wpędzamy się w chorobę.

Tymczasem klasyczny talerz współczesnego Europejczyka to same białasy: biały chleb, biały makaron, biały ryż, cukier (rak żywi się cukrem), produkty mleczne (niby na zdrowie?, ale stoi za nimi potężne lobby i grube pieniądze).

Ale najskrupulatniej przestrzegana dieta, to nie wszystko. Psychika. Jest potężnym siłaczem i naszym najlepszym sprzymierzeńcem w walce o zdrowie. Ale trzeba o nią dbać.

Jak żyć zdrowiej

Jak ta książka odmieniła moje życie?

Zaczęłam robić sobie więcej sałatek, najprostszych, na to pozwalały moje skromne wówczas umiejętności kulinarne. Ale żeby dobrze się odżywiać wcale nie potrzeba wiele.

Zaczęłam więcej się ruszać. Całą zimę przepedałowałam na domowym rowerku treningowym. Nawet nie wiecie jak wspaniale można się przy tym wypocić i wyrzucić na zewnąrz zalegające gdzieś po kątach toksyny. Krew szybciej krąży po organizmie i porywa do obiegu zalegające czasami latami, zapomniane toksyny, oddychamy głębiej, mózg zaczyna wydzielać endorfiny czyli hormony szczęścia i czujemy się na siłach stawić czoła przeciwnościom. Co prawda rowerek tego nie wytrzymał (dlatego teraz biegam), ale To była pierwsza zima w moim życiu, którą przeżyłam bez antybiotyków. Postanowiłam dalej iść w tym kierunku. Troszeczkę przyłożył do tego rękę bieg wypadków. Poznałam mojego męża Irańczyka i siłą rzeczy przestawiłam się na orientalną (a więc zdrowszą) kuchnię (ryż basmati, wiele owoców i warzyw). Jednocześnie mój teść walczył wtedy z chorobą nowotworową (dotyka też Irańczyków).

Ale przede wszystkim poczułam, że sama wiele mogę zdziałać dobrego dla mojego zdrowia, a nie ciągle opierać się tylko i wyłącznie na lekarstwach na bolące gardło, no to, czy na tamto. Podniosłam głowę i uwierzyłam, że moje zdrowie jest w moich rękach. Dotychczas biernie akceptowałam ból, bo lekarze nie potrafili mi pomóc. Współczesna medycyna gorzej radzi sobie z chronicznymi chorobami, za które odpowiedzialny jest nasz współczesny styl życia.

jak osiągnąć sukces, Jak żyć zdrowiej

Druga książka: Christopher Vasey  „Zdrowie jest kwestią równowagi”.

Zaczęłam zaglądać do pobliskiego sklepiku z żywnością ekologiczną (po francusku bio – stąd nazwa mojego drugiego bloga MODA NA BIO). Tam rzetelnie przeczesałam półkę z książkami. Jedną z pierwszych pozycji, które wtedy wpadły mi w rękę była książka szwajcarskiego naturopaty Christophera Vasey „Zdrowie jest kwestią równowagi”.

To był mój pierwszy kontakt z taką wizją zdrowia i zarazem kolejne olśnienie. Nasz organizm stanowi nierozłączną całość. Nasze orgazny funkcjonują jak naczynia połączone. Tymczasem współczesna medycyna coraz bardziej idzie w kierunku coraz węższej specjalizacji. I tak leczymy jeden organ, nie zmieniając nic w naszym sposobie życia, usuwamy dokuczliwe symptomy (np ból gardła), a tak na prawdę przesuwamy problem w inne miejsce. To tak jak zamiatanie śmieci pod wycieraczkę. Co z tego, że ich nie widać, skoro po jakimś czasie zaczną stamtąd przerazliwie śmierdzieć i ponownie psuć nam samopoczucie. Ból, choroba, stan zapalny jest pierwszym sygnałem alarmowym, że w organizmie (jako całości) coś dzieje się nie tak. Najczęściej problem wyskakuje w najsłabszym (genetycznie), albo najsilniej eksploatowanym organie (ja chciałam być śpiewaczką operową i przeforsowałam gardło). Co z tego, że zaleczymy symptomy (np ból gardła). Zaleczony powierzchownie problem wyskoczy w innym miejscu. Bo organizm gdzieś musi upchnąć toksyny, albo którędyś musi usunąć je na zewnątrz.

Tymczasem jak to mawia Szrek: lepiej na zewnątrz, niż do środka.

Co złego działo się w moim organiźmie? Normalka. Produkt uboczny naszych czasów i naszego stylu życia : brak ruchu, stres, wieczne przemęczenie i niedosypianie, nierozsądna dieta (a w niej sam białasy i dużo cukru). To stąd bierze się nadmierne zakwaszenie organizmu (bolączka naszych czasów). A dalej organizm czerpie z rezerw wapnia i magnezu, by zneutralizować zbyt kwaśny odczyn (bierze go z włosów, zębów czy kości). Stąd wypadają nam włosy, łamią się paznokcie, mamy przeszarzałą cerę, kryształki kwasów boleśnie wbijają się w nasze mięśnie (ach te korzonki czy Bóg wie co, ale w końcu gdzieś trzeba to wszystko poupychać).

Pochłonęłam kolejne książki Christophera Vasey o zakwaszeniu organizmu, o oczyszczaniu. Nie wiem czy te pozycje zostały przetłumaczone na polski. To książki popularno-naukowe, ale napisane bardzo łopatologicznie. Autor wyjaśnia mechanizmy tego, co dzieje się w naszym organizmie i pokazuje, jak możemy sobie pomóc. No i przestrzega, by robić sobie dobrze, ale … z umiarem.

Sama rzuciłam się w wir oczyszczania organizmu i przedobrzyłam (odnotowałam kolejny spadek formy). To typowy błąd debiutanta. Chcemy do wszystkiego dojść jak najszybciej, zaraz, od razu, na maksa. A tymczasem należy działać z głową i w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem. Ale no cóż uczymy się na błędach.

Ja z moich doświadczeń i przebojów ze zdrowiem, wyciągnęłam jedną naukę. Dla zdrowia najlpeszy jest umiar (zdrowie jest kwestią równowagi) i radość życia. Pasja, energia, ochota do działania = witalność. To wszystko dobrze wpływa na nasz kapitał enzymatyczny (czyli ilość enzymów, które mamy w naszym organizmie).

Jak żyć zdrowiej

Trzecia książka: Hiromi Shinya „The Enzyme Factor”

Enzymy odgrywają ważną rolę. Według dr Howella pioniera badań nad enzymami cały nasz organizm, wszystkie jego organy funkcjonują dzięki enzymom. Trawienie, zastępowanie starych spracowanych komórek przez nowe, usuwanie toksyn, odtruwanie organizmu są rezultatem działania enzymów.

Enzymów dostarcza nam żywa żywność, zdrowy tryb życia (z umiarem). Ale w jakiś cudowny sposób pomnażają go dobre emocje. Dlatego od skrupulatnego przestrzegania rygorystycznej diety ważniejsze jest życie pełnią życia i czerpanie z niego przyjemności. Ale z umiarem. Współczesny człowiek płaci swoim zdrowiem za swoje nienasycenie (obżarstwo) i za nieszanowanie praw natury.

O tym wszystkim dowiedziałam się z cudownej książki japońskiego lekarza Hiromiy Shinya. Każdy z nas słyszał o przypadkach cudownego uzdrowienia w sytuacji, gdy lekarze nie dawali już żadnej szansy. Oczywiście ważna jest tu wola walki, ale równie ważny jest apetyt na życie (bo ten podsyca wolę walki) i pozytywne emocje.

Oczyszczenie się ze złych emocji, pogodzenie z bliskimi i przeżycie dogłębnego oczyszczającego poruszenia może być kluczem do wyzdrowienia.

Chowanie urazy jest jak picie trucizny w nadziei, że pozabija Twoich wrogów. Nelson Mandela

Jak żyć zdrowiej; chowanie urazy

Dbaj o swoją pozytywną energię. W każdym z nas jest zdolność odrodzenia się. Dlatego powinniśmy myśleć o tym, co mamy, a nie o tym, czego nam brakuje.

Czwarta książka: „Moja metoda” France Guillain

Starsza pani rodem z francuskiej Polinezji, energiczna kobitka z charekterem, która odchowała gromadkę dzieci. Z niewyparzonym językiem. Nie za bardzo przejmująca się poprawnością polityczną (dlatego właśnie to, co pisze tak dociera do odbiorcy – byłaby z niej świetna blogerka). Mimo zaawansowanego wieku (koło 70) tryska energią. Jestem pewna, że gdyby była świadkiem napadu na bank, własnoręcznie przywaliła by napastnikom torebką (jak pewna starsza pani w Angli). Ten niegasnący zapał do życia przebija z wszyskiego, co pisze. France Guillain zaraziła mnie swoim umiłowaniem do glinki. Zawsze mam jej spory zapas w domu i biorę ze sobą w każdą podróż. Po co ? To proste. Nigdy nie wiadomo, do czego może mi się przydać.

Jak żyć zdrowiej

Do czego może posłużyć glinka?

Można posypać nią zupełnie niepoprawny (politycznie) pryszcz, który z pełną premedytacją wyskoczył nam przed pierwszą randką. Posypujemy go sproszkowaną glinką, która go zasusza i jednocześnie maskuje.

Rozstrój żołądka, zatrucie pokarmowe, prozaiczna biegunka w dniu ważnej rozmowy kwalifikacyjnej o pracę. Wrzucamy łyżeczkę glinki do szklanki wody, mieszamy, pijemy i po krzyku. Glinka robi porządki w organiźmie, blokuje drobnoustroje, naprawia uszkodzone tkanki i hamuje biegunkę.

Ból zęba, obolałe dziąsła, stan zapalny na kempingu, z dala od jakiejkowliek pomocy medycznej. Okład z glinki doraźnie złagodzi sytuację.

Stosowanie glinki wymaga czasu i cierpliwości (jak blogowanie). Jedna ważna rzecz, o której piszą tylko prawdziwi znawcy glinki (jak France Guillain), a której nie wiedzą ci, którzy tylko kopiują o niej to, co zostało już wcześniej napisane.

Glinka ciągnie do siebie wszystkie zanieczyszczenia z całego organizmu. Dlatego jeżeli robimy z niej okład na chory organ równolegle warto położyć drugi okład na jeden z punktów drenujących (w dolnej części brzucha, albo na wgłębienie na karku). Dlatego niektóre osoby (w tym ja) miały złe pierwsze doświadczenie z glinką. Pierwszy raz położyłam sobie okład z glinki na chore ucho i jego stan znacznie się pogorszył. Normalne. Glinka przyciągnęła tam dodatkowe zanieczyszczenia, które szwędały się do całym organizmie.

Ale się rozpisałam, wskoczyłam na swojego konikia i pogalopowałam. Ale starczy. Pozdrawiam Was serdecznie.

Nie pokazuję ostatnio swojego dziergania, bo cały czas chowam nitki w ponczu ze 110 elementów. Idzie mi to jak po grudzie.

Pozdrawiam serdecznie

Beata

Moje małe codzienne przyjemności.

Jak żyć zdrowiej
Radości życia można uczyć się od dzieci.
Jak żyć zdrowiej
Pies albo inny zwierzak to dobry towarzysz i antidotum na samotność

Jak żyć zdrowiej

Jak żyć zdrowiej
Torebką szydełkową można i tak wymiatać. Rośnie mi kolejna fashionistka.
Jak żyć zdrowiej MUFFINKI
Odrobina przyjemności muffinki bezglutenowe (z mąki ryżowej), bez laktozy czyli bezmleka (z jogurtem sojowym), bez cukru (ale na słodko), cukier zastąpiłam syropem z agawy, bo ma o wiele niższy indeks glikemiczny. Samo zdrowie, a ile radości.

 

Podobne wpisy

Dlaczego dotyka nas epidemia raka? 

Czy mozna ustrzec sie przed rakiem? 

Post w ramach wyzwania u Maknety

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Co kryje się pod pojęciem wartościowa treść?

Istnieją dwa podstawowe wyznaczniki wartościowej tresci: jej użyteczność i unikalność. W każdej...
Read More

26 komentarzy

  • O tak nasz dzisiejszy świat jest pełen „niespodzianek” w jedzeniu, powietrzu tym z czym mamy kontakt. Dobrze jest odkryć co pozwoli nam utrzymać zdrowie i jeść jak najprościej, ruszać się jak najwięcej zwłaszcza na świeżym powietrzu. Czerpac radość od dzieci one uczą tego najlepiej – radości ze wszystkiego włączając to że się jest – tak po prostu 🙂
    Z książek, które przedstawiłaś spotkałam się tylko z pierwszą ale poza nią mam na swoim kącie sporo literatury, warsztatów i nauki od najmłodszych lat w domu przy stole co jeść warto a czego nie, powiem że ta „nauka” z domu najbardziej procentuje i ona mnie mobilizuje do szukania coraz to lepszych rozwiązań do dbania o siebie. A co najważniejsze, widzę jakie to odżywianie i zdrowy styl życia daje efekty. A wypadki się zdarzają różne, ja nie przez zaniedbanie zdrowia zachorowałam a kontuzja dała mi popalić na całego, podejrzewam. że gdyby nie moje ogólne zdrowe i jedzenie i styl życia i pozytywne podejście to z problemem borykałabym się o wiele dłużej 🙂 Świetny tekst Beatko!

    • Ewo ciesze sie, ze wrocilas do blogowania, Twojej strony poki co nie moge otworzyc, ale moze to jakis przejsciowy problem z hostingiem. Sprobuje pozniej do Ciebie zajrzec, a poki co pozdrawiam serdecznie Beata

  • Bardzo fajny post, niby wszystko wiem, ale dobrze jest sobie przypomnieć pewne kwestie. U nas są w aptekach plasterki, na których widać poziom zakwaszenia. Najlepszym, domowym sposobem na zakwaszenie jest szklanka przegotowanej wody z łyżeczką sody wypita raz dziennie, to naprawdę działa. Niestety nie mogę się przekonać do glinki podanej wewnętrznie 🙁

  • Nie powiedziałabym, że rak to choroba cywilizacyjna. Towarzyszy nam od zawsze, tylko po prostu dawniej ludzie rzadko żyli na tyle długo, by móc na niego zachorować (a prawdopodobieństwo choroby rośnie z wiekiem.)

    Naprawdę chciałaś byś śpiewaczką? Ale fajnie, też bym chciała, ale nie mam słuchu, głosu, ani niczego. Szkoda, że Ci nie wyszło, uwielbiam operę.

  • Chyba nie mam książki o której mogłabym powiedzieć „ona zmieniła moje życie”, ale na pewno wiele pozostawia w nas taką odrobinę czegoś z czego możemy sobie początkowo nie zdawać sprawy a co wpływa na nasz sposób patrzenia na świat i rozumienia wielu kwestii. Mój świat (zaznaczam, że tylko jeśli chodzi o dzierganie) zmieniają ostatnio Wasze blogi z których staram się uczyć nowych rzeczy.
    Pozdrawiam

  • Książką, która zmieniła moje życie jest „Nieśmiałość” Zimbardo. Przeczytałam ją w bardzo odpowiednim momencie i bardzo pomogła mi w zrozumieniu samej siebie i nabraniu dystansu do tego, co we mnie i wokół mnie. „Antyraka” wypożyczyłam kiedyś z biblioteki, ale nie przeczytałam. Wystarczy mi rak, którego miałam w sobie.

    Pytałaś u mnie o wzór haftu, czy sama go rysowałam. Niestety nie, wzory kupuję. Do projektowania nie mam ani cierpliwości, ani umiejętności rysowania.

    Pozdrawiam wiosennie 🙂

  • Świetny post – mnóstwo ciekawych informacji 🙂 z tymi książkami to jest tak, że po przeczytaniu jakiejś, która wywrze na nas wrażenie ma się mnóstwo planów i chce się wszystko zmieniać, jednak z wprowadzeniem zmian w życie o wiele trudniej. Tobie się to udaje, gratuluję 🙂

  • Bardzo interesujący wpis. Od dawna walczę bezskutecznie z uzależnieniem od białego cukru, ale po przeczytaniu tego artykułu będzie mi łatwiej z niego zrezygnować. Od jakiegoś czasu też staram się odżywiać zdrowo, powoli eliminuję różne niezdrowe rzeczy z mojego menu. Staram się jeść produkty jak najmniej przetworzone, bez konserwantów, polepszaczy itp. Widzę znaczną poprawę, ponieważ nie mam już problemów z brzuchem jak kiedyś, jednak kiedy zjem coś na mieście, to często później to muszę odchorować, co jest dowodem na to jakie świństwa nam serwują w restauracjach i że używają produktów niskiej jakości.

  • Świetny post! Ja białe już mam za sobą (mąka, cukier). Z cukrem walczyłam siedem lat! Od kilku lat już go nie potrzebuję. A kiedy ostatnio skusiłam się na pierogi z białej mąki zwyczajnie to odchorowałam, uwierzysz? Brzuch mi spuchł jak bania:)

  • Naprawdę świetny post 🙂 Najbardziej mi bliska (z tych które wymieniłaś) jest książka „Antyrak” dr David’a – mnie również w sporej mierze skłoniła do zmiany stylu życia – wreszcie skutecznej. To był wspaniały człowiek – po 10 lat przegrał swoją walkę, ale w swojej ostatniej książce sam pisał, że zdrowym stylem życia „kupił” sobie dodatkowe 10 lat życia (glejak na którego cierpiał to bardzo trudny w leczeniu nowotwór). Warto również przeczytać jego drugą pozycję – „Zdrowiej” – naprawdę pomocna dla osób cierpiących na depresję i nerwicę. Pisał po prostu pięknie i nieraz w czasie lektury łezka mi się w oku zakręciła – potrafił wszystko przedstawić bardzo skrupulatnie i naukowo, a jednocześnie nacechować to dużym ładunkiem emocjonalnym. Polecam Wam jego książki 🙂 u mnie stoją na honorowym miejscu, bo bardzo tego człowieka ceniłam (znałam go tylko z jego książek, a tak mocno na mnie wpłynął).

  • Super kopalnia wiedzy na temat zdrowia i jedzenia, które leczy. Czytam dużo o działaniu cukru na organizm, natomiast z innych publikacji fascynowałam się kiedyś dietą Diamondów i taką książeczką napisaną przez księdza o dobrym życiu, nie pamiętam tytułu. Dzieki za podzielenie się! 🙂

  • Szczególnie to zdanie wpadło mi w oko :”Dlatego powinniśmy myśleć o tym, co mamy, a nie o tym czego nam brakuje”. Jest ono podsumowaniem mojego ostatniego posta.
    Dziękuje za komentarz, bo dzięki niemu trafiłam do Ciebie 🙂
    Pozdrawiam

  • Powodzenia w chowaniu nitek:) Ciekawy post z ciekawymi książkami. Oj, ostatnio brakuje mi energii – może faktycznie trzeba co nieco zmienić w diecie:) Pozdrawiam:)

  • Bardzo mi się podoba, ze piszesz o takich rzeczach, fajnie oprócz porad blogowych, poznać też jakieś z innych dziedzin życia 🙂
    Antyrak czytałam, ale zainteresowały mnie też bardzo dwie ostatnie i zapiszę sobie tytuły na pewno.

  • Dzień dobry:) Jestem ciekawa tej czwartej książki? w jakiej wersji językowej ją pani czytała?? Po francusku? Czy jest może wydanie polskie bądź angielskie??
    Pozdrawiam! ♥

    • Kasiu, ja akurat czytalam ja po francusku. Bo jej autorka mieszka we Francji i publikuje w kilku czasopismach o zdrowym stylu zycia. Nie wiem, czy jej ksiazki sa dostepne w innych jezykach. Przypuszczam, ze jest to raczej osobistosc znana lokalnie. Pozdrawiam serdecznie Beata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *