Co dało mi blogowanie ?

jakie zwierze do domu dla dziecka, co daje mi blogowanie

Follow my blog with Bloglovin

Co dało mi blogowanie ? CO DAJE MI BLOGOWANIE?

Co blogowanie zmieniło w moim życiu ?

Nie, nie zarobiłam fury pieniędzy (dla ścisłości na blogowaniu nie zarobiłam nic). Choć rzetelnie piszę bloga od ponad 3 lat i poświęcam na to każdą wolną chwilę. Nie zdobyłam nowych kompetencji, dzięki którym udało by mi się znaleźć lepszą pracę. Wciąż pracuję na kasie. Ale blogowanie dało mi o wiele więcej.

Co? Blogowanie obudziło we mnie apetyt na życie. Stałam się optymistką.

Blogowanie stało się moim oknem na świat. No i stało się moim stylem życia, który wnosi wiele kolorów do mojej zwyczajnej codzienności. A dokładnie te kolory dzięki blogowaniu zaczęłam zauważać.

Odnaleźć pasję – odnaleźć radość życia.

No dobra, blogowanie stało się moją obsesją. Bezustanie i chyba całkiem odruchowo rozglądam się w koło w poszukiwaniu materiału na kolejny wpis. Ale właśnie dzięki temu pełniej doświadczam życia. Tak, bo bloger nie pija i nie popija kawy, tylko jej doświadcza. Przeżywa tę kawę, a wraz z nią odpowiednie emocje. O emocje i o ich przekazywanie chodzi w blogowaniu.

Blogowanie zmobilizowało mnie do pełniejszego przeżywania własnego życia.

Chętniej wychodzę na przeciw nowym doświadczeniom i wyzwaniom.

Koncentruję się na tym, co dobre.

Bo o tym główie chcę pisać. Może to trochę takie selektywne zatrzymywanie się jedynie na „kolorowych” przejawach życia i pisanie tylko o nich. Ale przez to, a raczej dzięki temu przeżywam je pełniej i lepiej. Czasami doceniam je na prawdę dopiero, gdy przeleję je na papier. Pisanie pomaga mi uświadomić sobie pewne rzeczy. « Myśli prostują się kiedy przechodzą przez usta i końcówki palców. » To zdanie zapożyczyłam sobie z książki mojego ukochanego Michaela Hyatta.

Blogowanie przebudziło we mnie uśpioną kreatywność.

Z kreatywnością jest tak jak z perpetum mobile: im więcej z niej korzystamy, tym więcej jej nam przybywa. Uświadomiłam sobie, że lubię wyżywać się kreatywnie : fotografować, pisać, dziergać. Dostarcza mi to wiele radości, może również dlatego, że robię to amatorsko.

Ale to wszystko razem podbudowało moją radość życia.

Odkryłam pasję, która zmusza mnie do ciągłego rozwoju.

Bo « najlepszą metodą na smutek jest nauczenie się czegoś nowego ». A sama pasja nadaje sens ciężkiej pracy. Dlatego w życiu mniej ważne jest to jaki mamy cel. Ale to, że w ogóle go mamy. Wyznaczenie sobie celu popycha nas naprzód… do działania.

Dzięki blogowaniu nawiązałam kilka fajnych wirtualnych znajomości.

Mam nadzieję na więcej. To pomogło mi to wyjść z długiej samotności na emigracji.

co daje mi blogowanie, jaki zwierzak dla dziecka

Jakie zwierzę do domu dla dziecka?

Teraz stoi przede mną kolejne wyzwanie : pomóc znaleźć pasję mojemu wkraczającemu w trudny okres dojrzewania synowi. Ostatnio coraz częściej ma muchy w nosie (ach te «prawie nastolatki »). Dlatego mamy taki sekretny projekt (tak sekretny, że piszę o nim po całym internecie, ale dzieci tego jeszcze nie wiedzą). Chcemy przygarnąć jakiegoś zwierzaka. Mój syn marzy o tym od małego. A gdy tak się rozmarzy, to przechodzą mu te muchy z nosa. To chyba jawny przebłysk pasji. Dlatego pytałam Was na Facebooku, czy pies to dobry pomysł dla dziecka ? Ale coraz bardziej skłaniamy się w stronę żółwiej opcji. Czyli żółw w akwarium będzie chyba lepszym tzn prostszym w obsłudze rozwiązaniem.

Może coś mi w temacie zwierzaka dla dzieciaka doradzicie?

Pozdrawiam serdecznie

Beata

PS Wpis powstał w ramach wyzwania Uli z bloga SEN MAI

 

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Czy można zarobić w internecie bez wysiłku?

Ostatnio dziwiłam się dlaczego prawie nigdy nie udaje mi się zrobić tego,...
Read More

24 komentarze

  • Świetny tekst 🙂
    Tylko co do zwierzaka, to żółwia jeszcze bym przemyślała (osobiście jestem przeciwniczką kupowania żółwi). Żółwie żyją długo i niestety szybko dzieciom się nudzą (bo ani się nie przytuli, ani się nie pogra…). Gdy taki żółw się znudzi, to albo nie chce zmieniać mu się wody i żółw łapie choroby oczu itp i w końcu zdycha, albo ląduje w jakimś miejscowym zbiorniku wody. We Wrocławiu można spotkać żółwie w fosie miejskiej. I jest to bardzo smutne. (Pomijam już fakt, że żółwie czerwonolice są gatunkiem inwazyjnym, nie wiem jak we Francji, ale w Polsce ich posiadanie obecnie trzeba zgłosić w Wydziale Ochrony Środowiska)

  • Beata, pięknie to ujęłaś. Mogę spokojnie się podpisać pod wszystkim co napisałaś o blogowaniu. Wczoraj zastanawiałam się jak wyrazić to wszystko co czuję w związku z blogowaniem, ale zabrakło mi właściwych słów, więc dałam sobie spokój. Myślę, że najwspanialsza rzecz, która obudziła się we mnie, to pobudzenie uśpionej od lat kreatywności i takiego głodu życia. Też czasem myślę, że mam obsesję. Gdziekolwiek idę, to patrzę na to pod kontem nadaje się, czy się nie nadaje na wpis:). Też nie zarobiłam na blogu ani grosza, a wręcz przeciwnie zainwestowałam w sprzęty kuchenne, ozdoby itp. Ostatnio teściowa spytała się mnie jaki sens ma pisanie bloga skoro się na nim nie zarabia, po co marnować czas. A ja jej na to, że to moja pasja, hobby, że kocham to i mogę to robić za darmo:). Nigdy dotąd w nic się tak nie zaangażowałam jak w mojego bloga. Ciesze się też, że dzięki niemu mogłam poznać świetne osoby, takie na przykład jak Ty, które też mają świra na tym punkcie i człowiekowi od razu robi się raźniej na duszy:).
    Pozdrawiam serdecznie i miłego dzionka życzę
    Ania

  • Aaaaaa, zapomniałam o zwierzaku napisać. Może podpytaj syna jakie lubi zwierzaki? Ja to bym chciała jakiegoś z futerkiem:). Jak chcesz coś małego, niezobowiązującego, to może królik miniatura, czy świnka morska? Żółw to takie mało kłopotliwe zwierze, ale ciężko go przytulić;).

  • Bardzo mi się podoba to co napisałaś o blogowaniu ,to tak jak by to o mnie było.
    Jeśli chodzi o zwierzaki ,to moje dzieciaki miały świnki morskie ,nie było z nimi kłopotu ,poza codziennym sprzątaniem do którego ciężko było zagonić dzieciaki.
    Problem był jedynie tylko wtedy ,kiedy wyjeżdżaliśmy na dłużej i trzeba było je komuś podrzucać z całym dobytkiem .
    Pozdrawiam.

  • Mam podobną sytuację, do twojej. Też nic nie zarabiam na blogu, przez długi czas nie miałam wielu czytelników i komentarzy, mimo że piszę systematycznie od 3 lat. Jednak to moja największa pasja w życiu i robię to, bo to kocham 😀

  • ja rowniez podpisuje sie pod tym co napisalas, Beatko. Odkrywam siebie, swoja kreatywnosc i przyznam, ze tez mam wrazenie, ze to pozytywnie dominuje me zycie. Lubie to! Od siebie moglabym dodac jeszcze to, ze zobaczylam jak cudowna jest polska blogosfera. Wstyd sie przyznac ale zupelnie sobie z tego nie zdawalam sprawy. Piekne!

  • Nie mam dzieci i może nie powinnam się wypowiadać, ale wydaje mi się, że pies nie jest odpowiednim zwierzakiem dla dziecka czy nawet dla nastolatka. Pies jest bardzo absorbujący i zawsze oznacza ogrom obowiązków, a co najważniejsze pies potrzebuje silnego i bardzo odpowiedzialnego przywódcy stada, który będzie potrafił zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa i pozwoli mu odnaleźć się w stadzie. Dziecko takim przywódcą nie będzie potrafiło być, bo to wymaga już pewnej dojrzałości. Dlatego wydaje mi się, że lepszym pomysłem na początek będzie przygarnięcie np. jakiegoś gryzonia, który nie wymaga regularnych spacerów, aż takiej ciągłej uwagi i nie potrzebuje przywódcy. Wystarczy mu jedzenie, picie, czysta ściółka i jakaś rozrywka od czasu do czasu. 🙂 Na żółwiach kompletnie się nie znam, więc akurat w tym względzie nie będę doradzać. 🙂 Pozdrawiam i trzymam kciuki, bo właściwy wybór milusińskiego to połowa sukcesu.

    • Bardzo popieram, pies to ogromna odpowiedzialność. Chomik czy świnka morska będzie na prawdę tego dziecka dziecka, pies jest całej rodziny i potrzebuje odpowiedniego prowadzenia 🙂 Powodzenia 🙂

  • Ładnie to ujęłaś…bardzo podoba mi się Twoje porównanie do kawy;) bloger ją przeżywa;), dokladnie tak! Choć dopiero zaczynam, robię to tylko dla przyjemności, a nie z innych pobudek, choć akurat właśnie teraz następuje przełom w moim osobistym życiu i teoretycznie nie będzie czasu na blogowanie (jestem w ciąży), jakoś wewnętrznie kusi mnie rozwój w tym kierunku. Pozdrawiam!

  • Pięknie napisałaś o blogowaniu, nie zawsze chodzi o zarabianie, ono przychodzi czasem z premedytacją czasem zupełnie przy okazji. Uwielbiałam blogować a najintensywniejszy czas blogowania zbiegł się z moimi problemami zdrowotnymi i postawiłam na zdrowie. Jednak widzę, że brakuje mi pisania i kontaktu z blogowymi ludkami. Właśnie przyszła mi informacja, że domena wygaśnie niebawem i mimo, że mojego bloga nie ma od jakiegoś czasu w sieci poważnie myślę o reaktywacji 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Fajnie, gdy to, co się robi, staje się naszą pasją. Powodzenia życzę. A co do zwierzaka, to doradzam kota. Łatwiejszy w utrzymaniu, bo nie trzeba z nim wychodzić na spacer, a dziecko może go przytulić czy się z nim pobawić. Ewentualnie świnkę morską, bo też da się pogłaskać, w przeciwieństwie do żółwia. Im większe zwierzę, to też interakcja z dzieckiem będzie większa. Moja roczna córka uwielbia nasze koty i już teraz potrafi wymachiwać przed nimi wędką.

  • Podejrzewam, że zarobki z blogowania są mocno przereklamowane i trafiają się nielicznym 🙂 nie na darmo mówi się, żeby nie zakładać bloga z myślą o nich 🙂 i mogę podpisać się pod tym, że blogowanie staje się obsesją – mam podobne objawy do Twoich i nawet w sklepie spożywczym szukam inspiracji do kolejnego posta 😉

    • Weronika, zgadzam się z Tobą. Ja też bacznie obserwuję to co się dzieje dookoła i uważam, że to jest wspaniałe 😉 Odkąd blog istnieje doświadczanie codzienności jest niesamowicie przyjemne.

      Pozdrawiam Was dziewczyny 😉
      Magda.

  • Blogowanie bez pasji nie ma racji bytu. U Ciebie pasję czuć jak zapach piekącego się ciasta w niedziele popołudnie! 🙂 Myślę jednak, że blogowanie i tworzenie Twojego vademecum na pewno w jakiś sposób wsparło twoje kompetencje. Może jeszcze nie jesteś tego świadoma? 🙂

  • Dla syna polecam królika 🙂 odradzam myszki japońskie gdyby Wam to przyszło do głowy 😉 i chomika, bo w dzień śpi a dziecko może mieć problem z pogodzeniem się z tym faktem.

    Bardzo mi się podoba to co napisałaś o blogowaniu… I jest to bardzo spójne z tym co widać na Twoim blogu – widać tutaj Twoją pasję i ja z tego powodu bardzo lubię tu zaglądać :).

  • Przesłodkie masz pociechy! 🙂 „Myśli prostują się, gdy przechodzą przez usta i przez końce palców” – genialny cytat, prosty i trafia chyba do każdego blogera. Beata, jesteś dla mnie bardzo autentyczna! Cieszę się, że do Ciebie trafiłam 🙂

  • Obudzenie kreatywności to jedno z najlepszych rzeczy w blogowaniu. Człowiek cały czas myśli jak ulepszyć wygląd bloga, jakie kolory na tło do cytatu itp. A po jakimś czasie okazuje się, że przychodzi nam to coraz łatwiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *