Pozwólcie mi nosić spódnicę, czyli krótkie podsumowanie tygodnia.

 

fotografia kulinarna

1. Gadżetomania.

Gdy wiele lat temu mój kuzyn po raz pierwszy wybierał się w góry przed odjazdem obkolędował całą rodzinę w poszukiwaniu obtłuczonego  kubka. Moja mama nie mogła uwierzyć własnym uszom: chłopak jedzie w podróż i zabiera ze sobą same graty. Ale mój kuzyn inaczej sobie to wykombinował. Wyobraził sobie to tak, że jak dobije do schroniska, rozsiądzie się tam wygodnie i ze swojego sfatygowanego plecaka (też z odzysku) wyciągnie jeszcze bardziej sfatygowany kubek. Wtedy dopiero wszystkie oczy i światła reflektorów zwrócą się na niego. A żółtodziobom gały wyskoczą z orbit i z pobożnym uwielbieniem pomyślą sobie: Ten to dopiero stary wyga.

Czasami niewinny gadżet ma wielką moc. Potrafi zmienić to jak postrzegamy wiele spraw.

Coraz bardziej uświadamiam sobie jak wiele znaczą gadżety w fotografii kulinarnej. Sama jestem w tym zakresie nowicjuszem. Dopiero próbuję tu swoich sił. W tym tygodniu przerabiałam w kuchni i na blogu awokado i bakłażany(dlaczego warto je jeść i co można z nich zrobić – serdecznie zapraszam).
 

Ze ślinką cieknącą z ust podpatruję na blogach kulinarnych jak drobne gażety potrafią stworzyć niepowtarzalny klimat. Mistrzynią jest tu według mnie Gosia z bloga Na piecyku. Wiem, że Gosia cały czas szpera we wszelkiej maści sklepikach i na ryneczkach w poszukiwaniu coraz to nowych przedmiotów. Choć szuflady już i tak pękają w szwach od bibelotów.
 
fotografia kulinarna
 
 

2. Jakże szybko « nie teraz » staje się « nigdy ». Martin Luter King

 

W końcu przysiadłam i zmieniłam szablon bloga. Pomógł mi w tym, a raczej do tego mnie zmobilizował zaprzyjaźniony « inaczej » hejter. Serdecznie dziękuję za tego motywującego kopa. I wiecie co: nie taki diabeł straszny jak go malują. Co prawda obecny szablon traktuję jako przejściowy, bo szukam czegoś … no właśnie nie do końca wiem czego. Kobieta zmienną jest. 
Women are to be loved, not understood. Oscare Wilde. Kobiety są po to, by je kochać, a nie rozumieć. 

3. Pozwólcie mi nosić spódnicę. 

Gdy humoryści giną od kałasznikowów brak słów, by to skomentować … Po prostu Je suis Charlie (najpopularniejszy ostatnio hashtag na Twitterze).
Z drugiej strony nie chcę być czarnowidzącym prorokiemi, choć kusi mnie, by powiedzieć (w temacie Francji) : jest już za późno, nie jest za pćźno. Francuskie przedmieścia zżera dziwna gangrena: brak perspektyw, poczucie bezradności i radykalizm religijny. Tu na te zagubione dusze z otwartymi rękoma czekają głoszący « dobrą nowinę » islamiści. A pod każdymi drzwiami nie sposób postawić policjanta. 
Ale sama przy okazji chciałam napisać o kobietach, które żyją na tych przedmieściach. Znam dobrze te miejsca, spędziłam na nich wiele lat. 

Przypomniała mi się historia młodej sycylijskiej dziewczyny, którą czytałam kilkanaście lat temu pt « Pozwólcie mi nosić spodnie ». Bo te na tradycyjnej sycylijskiej wsi były wtedy źle widziane. Taka opowieść o francuskich przedmieściach powinna mieć tytuł « Pozwólcie mi nosić spódnicę », albo « Dzień spódnicy » (to tytuł poruszającego francuskiego filmu). Bo na takich przemieściach kobieta ubrana w opływającą kształty spódnicę jest dziwką.

Wyobraźcie sobie taką sytuację: Młoda dziewczyna, francuzka o marokańskich korzeniach zostaje wyzwana od dziwek w pracowniczej stołówce w samo południe (wtedy Francuzi jedzą obiad) przez …. kucharza wydającego posiłki.

Wiecie dlaczego? Bo ona arabska kobieta miała czelność chcieć zjeść posiłek, gdy innni muzułmanie obchodzą ramadon, czyli miesiąc postu. Owa dziewczyna moja dobra koleżanka z pracy (wolnomyślicielka, nie ateistka, choć « niezrzeszona », no i niezależnie myśląca) nie dała się nawrócić na « dobrą » (w cudzysłowiu) drogę. Ale całe to zdarzenie przeżywała jeszcze przez kolejne dni. Ile osób o słabszej osobowości ulegnie takiej presji?

MECZET W PARYZU
 

Porcja motywacji. 

Zabrzmiało smętnie, ale takie jest drugie mniej znane oblicze Francji. Wiecie jak to jest: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Sami i tak cały czas psioczymy na ten nasz kraj.

Ale my w przeciwieństwie do Francuzów jesteśmy jeszcze narodem, któremu się chce. Dlatego powinniśmy z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Moja robótka: na tapecie ciągle ponczo z małych elementów. A czytelniczo przeczytałam « Robinsona Cruzoe » (ale o tym więcej za tydzień). Tymczasem

Pozdrawiam serdecznie Beata

 

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

More from BEATA REDZIMSKA

Jak zrobić i dodać na bloga ikonki mediów społecznościowych?

Na szybko przed wyjazdem – jak w prosty sposób, bez drogich programów...
Read More

24 komentarze

  • Nie wiem, czy ktoś zna jakąś mądrą odpowiedź na pytanie, jak żyć w świecie rozszalałego fanatyzmu… Być może trzeba było być wcześniej mniej pobłażliwym, ale wątpię czy to by rozwiązało ten problem na dobre…

  • Państwa zachodnie beztrosko pozwoliły sobie na wielce tolerancyjną politykę imigracyjną wobec ludności muzułmańskiej, a teraz wszyscy poniosą tego konsekwencje. Niestety.
    A szablon jest fajny. Skąd go masz?

  • Hej! Już kiedyś pisałaś o hejterach, którzy Cię nękają, ale wtedy odpuściłam sobie zmywanie Ci głowy – teraz sobie nie odpuszczę! Zaczynając od tego, że poprzedni szablon był ok, to czym Ty się Kobieto przejmujesz? Prowadzisz ciekawego bloga, piszesz przejrzyście, regularnie, poruszasz ciekawe i ważne tematy, w sposób wyważony, kulturalny przedstawiasz swój punk widzenia na różne kwestie i Ty, TY się przejmujesz jakimiś opiniami ludzi, których zapewne jedyną ambicją życiową jest dogryzanie innym, bo tkwią (mylnie) w przekonaniu o własnej doskonałości!!! No wiesz co!? Nota bene Twojego bloga czytałam zanim założyłam własnego i regularnie robię to nadal.
    Niemniej po podjęciu owej decyzji o założeniu bloga mam pewne swoje przemyślenia. Wielu z nas w życiu, w pracy żyje pod ciągłą presją: oceny, czasu, wyścigu szczurów, słowem wszelkiej rywalizacji. Blogi są dla wielu z nas odskocznią, wentylem, miejscem spotkania i wymiany poglądów i dlatego uważam, że blogosfera powinna być od takiej sztucznie podkręcanej presji WOLNA. Nikt nie ma obowiązku czytania (a tym bardziej oceniania) Twojego czy mojego bloga. Brzydko mówiąc – nie podoba się, to wypad z baru! Bierz swoje zabawki i zasuwaj do innej piaskownicy! No już! Sio! A my, my jak to śpiewał Młynarski „róbmy swoje; pewne jest to jeno, że; róbmy swoje; póki jeszcze ciut się chce…”
    No, będzie tego. Wylałam już, co miałam na wątrobie, a Ty pisz bloga – po prostu.

    • No ja się pod Psem w Swetrze podpisuję czterołapnie!
      Wynocha, sio, precz, a parszywe komentarze w kosmos bez prawa powrotu.

      A ponczo będzie śliczne, choć pracochłonne jak nie wiem co, nieprawdaż?

  • Ja też jestem Charlie. Mam prośbę, czy mogłabyś powiedzieć jaki charakter miał „Charlie Hesbo”, czy u nas „prawicowcy” już zaczynają mówić, że było to pismo pokroju NIE Urbana, że nie wyśmiewało homoseksualistów (a przecież niby powinni śmiejąc się ze wszystkiego)

  • Ja jestem za wpuszczaniem imigrantów do Europy. Dlaczego nie. Tylko musi za tym iść dobrze wymyślona i przemyślana polityka i działania, które pomogą tym ludziom na asymilację się z Europejczykami 🙂 szkoda tylko, że nigdy nie będziemy mieli szans na coś podobnego w kwestii Europejczyków wyjeżdżających do krajów arabskich… oni są zdecydowanie mniej gościnnie. każdy kto tam jedzie musi przestrzegać ich praw i obyczajów

  • Fotografia kulinarna mnei bardzo interesuje, bowiem mam tez bloga kulinarnego i przyznaje, ze ekspertem nie ejstem. Co do wbijania w role, to prztestalam z tym walczyc, choc oczywiscie ekstremalne podejcie zwalczac trzeba…

  • Zmiany widzę 🙂 bardzo fajny nowy szablon! Co do francuskich przedmieści to ten temat mnie zawsze interesował, sporo widziałam i czytałam, a bardzo dawno temu pisałam o tym również pracę magisterską, ale od tamtego czasu nie tylko nic się nie polepszyło, ale wręcz jest tylko gorzej i nic nie zapowiada, aby coś miało ruszyć w dobrym kierunku. Pozdrawiam.

  • Cała ta sytuacja tak naprawdę jest straszna. Pomijając fakt, że tylu ludzi zginęło. Mam wrażenie, że islam jest na etapie na jakim chrześcijaństwo było wieki temu. Krucjaty są plamą na histori kościoła, a islamiści teraz robią to samo. Wyobrażacie sobie chrześcijanina wpadającego do „Agory” i wybijającego połowę dziennikarzy, bo na okładce ukazał się kawał o Krzyżu? U nas conajwyżej kilkadziesiąt moherów wyskoczy i postrajkuje… Tolerancji nam wszystkim potrzeba… I trochę miłości do bliźniego 🙂
    A po za tym ponczo zapowiada się bardzo przyjemnie 🙂

  • Betko, ja już wypowiedziałam się na blogu co do Charlie Hebdo i serce mnie boli, kiedy myślę o tym wszystkim. Wiele osób tak szybko wysuwa tu swoje własne argumenty, oskarża Francję o to, czy o tamto bez znajomości historii i całej politycznej sytuacji w tym kraju – tak łatwo jest krytykować siedząc w biurze na ul.Pierdziakowskiej i pisząc chamskie komentarze, kiedy szef nie widzi (nie mowie tu oczywiście o komentarzach Twoich czytelników, ale o innych, czytanych np. w Onet.pl). Ech! Musimy kiedyś spotkać się gdzieś w tej Francji na pogaduchy i szydełko. 🙂 Buziaki

  • Beatko, zmiany bardzo korzystne:). A jeśli chodzi o robienie zdjęć jedzenia, to też się z tym zmagam. Czasem nie mogę znaleźć odpowiednich gadżetów, potrawa stygnie, rozpływa się, mnie zastaje czarna noc, tracę dobre światło do zrobienia zdjęcia , ale nie poddaję się, próbuje dalej;). Ostatnio po wielokrotnych próbach nauczyłam się zmieniać tło na białe i wpadłam w manię przerabiania moich zdjęć, tak żeby miały białe tło. Jeśli chodzi o wydarzenia we Francji, to ciężko w ogóle uwierzyć, że w takim kraju dzieją się takie rzeczy. Ale wiesz co, jakoś tak mnie chyba pierwszy raz od bardzo dawna cieszy, że mieszkam sobie w Polsce:).

    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *