Jak uniknąć pracy na kasie? jak zarabiać na blogu? Czy na blogu można zarobić? Moja osobista historia.

jak zarabiać na blogu

Czy na blogu i na blogowaniu można zarobić?

Czy to sposób, by uniknąć pracy na kasie? Kilka dobrych linków (o zarabianiu na blogu) i szczypta własnych przemyśleń (to chyba mój najbardziej osobisty wpis na tym blogu).

Praca na kasie nie jest szczytem marzeń, chyba dla nikogo. Czasami jest jednak koniecznością. Czy można jej uniknąć. Czy pisanie bloga może być na to sposobem? Chciałam popolemikować z tekstem Ani pt Jak uniknać pracy na kasie?

Co nie znaczy, że bloga Ani nie lubię. Bo bardzo lubię. Lubię, bo dużo w nim motywującego kopa w 4 litery i dużo mądrości życiowej. Ale młodość (tu młodość Ani) ma to do siebie, że wszystko wydaje się możliwe.

Ja sama, jako nieco starsza dziewczyna wolę podejście, że jeżeli nie dostajemy tego, o czym marzymy (tu wymarzonej pracy), to dlatego że coś jeszcze lepszego jest przewidziane dla nas, tyle że pózniej.

Things don’t happen to You, they happen for you.

To dodaje otuchy i pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość. No i przede wszystkim pomaga nie za bardzo przejmować się rozczarowaniami. A te w życiu też się zdarzają.

Nie wiem czy skończę swoje życie na kasie. 

Niemniej jak dotąd przepracowałam za nią kilkanaście lat. Czy to kilkanaście straconych lat? Nie wiem. Z pracy wracam wykończona (fizycznie), ale w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Czy pracuję tu z wyboru? Niekoniecznie. Choć pracuję w magicznej scenerii w firmie, której sukcess story mnie fascynuje. Dla jednych to bajka, dla innych … miejsce pracy.

jak zarabiać na blogu

 

Ciekawość świata zagnała mnie za granicę…

A  życie na emigracji to … nic innego jak dobra szkoła życia. 

No bo jak każda dobra szkoła życia dobrze daje po szanownych 4 literach. To swego rodzaju wyzwanie, które na pewno uczy mądrości życiowej (inaczej) bez hurra optymizmu. Bo nie wszystko w życiu jest możliwe.

jak zarabiać na blogu, sukces cytaty o sukcesie

Choć zawsze można sobie powiedzieć, że porażka nie jest zaprzeczeniem sukcesu, tylko milowym krokiem, który do niego prowadzi.

Failure is not the opposite of success, it is a stepping stone to success.

Praca na kasie z punktu widzenia czysto ludzkiego może być bardzo rozwijająca. Przez kilkanaście lat przewinęło się przez nią tyle różnych typów ludzkich, że dobry pisarz miałby materiał na kilkanaście pasjonujących książek. Tyle różnych spotkań, anegdotek czy zwyczajnych (ale niezwyczajnych) ludzkich historii.

Oczywiście zdarzają się trudniejsze momenty, chwile, gdy trzeba dobrze się zaprzeć, by … nie wyjść z siebie. Ludzie czasami (zwłaszcza, kiedy są w dużych ilościach) potrafią wychodzić uszami (nie wiem czy ktoś, kto nie pracował na kasie, to zrozumie).

Zdarza się czasami mało delikatna mama, która swojej pryszczatej latorośli (bez ogrodek pokazując palcem na kasjerkę) mówi, zobacz gdzie skonczysz, jak nie będziesz się uczyć. Kasjer też człowiek. Też ma swoje uczucia.  I to często nawet czlowiek z dyplomem. Bo dzisiaj każdy ma dyplom. A jakoś tę pierwszą pracę i pierwsze doświadczenie trzeba znalezć. A że czasem przedłuża się na całe życie … Wypadek przy pracy.

Największe okazje w naszym życiu pojawiają się czasami w przebraniu problemów.

A może potrzebne są takie schody. Bo praca na kasie to schody, walka z samym sobą, z monotonią, u mnie z chłodem i uczenie się ludzi i dyplomacji. 
 
Ale schody są zdrowe. Bo dają motywującego kopa, by skorzystać z własnych nóg. Zamiast z windy.

There is no elevator to success, you have to take the stairs.

A według jakiegoś bardzo poważnego badania ludzie, którzy mieszkają właśnie na 2 i 3 piętrze są statystycznie najzdrowsi. Bo te ich schody działają na nich na tyle motywująco, że lecą po nich na piechotę. Na jedenaste piętro to chyba tylko zdrowomaniacy nie lecą windą.

Miała być moja osobista historia. Czy skończę życie na kasie? Nie wiem.

Ta praca ma tę zaletę, że dając mało satysfakcji zmusza do szukania jakiegoś równoległego pomysłu na siebie. Stąd pomysł na pisanie bloga. I nie chodzi mi tu o zarabianie. Ale o uczenie sie.

Zresztą pewien znany amerykański bloger kiedyś powiedział, że w internecie jest wiele sposobów na zarabianie pieniędzy, a blogowanie jest ostatnim z nich.  

Tu lepiej zarabiać przez internet sprzedając własne produkty, e-kursy, e-booki czy aplikacje. Tu możecie zajrzeć do Ani (ten sam post), która ma bardzo poczytnego bloga i z blogowania nie żyje. Natomiast dzięki blogowaniu można wiele się nauczyć i poznać wielu ciekawych ludzi.

Są ludzie, którzy mają pieniądze i są tacy, którzy są bogaci. CocoChanel.

Czy na blogu i na blogowaniu można zarobić? 

To temat, który interesuje wielu blogerów. Sama piszę bloga, po to by zdobyć kompetencje, które wykorzystam w odpowiednim momencie, czyli kiedy znajdę ten mój wymarzony pomysł na własny biznes. Ale chętnie czytam to, co na ten temat piszą inni. I tu lepiej czytać ludzi, którzy na prawdę coś na blogu zarabiają (a nie tacy … którzy o tym piszą pod wyszukiwarki, żeby nabić sobie wejścia na blogaczyli jak ja).

Jak zarabiać na blogu?

4 filary zarabiania na blogu:

  1. Tworzenie wartościowych treści.
  2. Budowanie kontaktćw.
  3. Rozwijanie swojej platformy (tu chodzi o bloga).
  4. Znalezienie swojej metody na zarobkowanie.

Bo we współczesnym świecie blog to wizytćwka, która może służyć

  • do budowania swojej osobistej marki (bo ludzie lubią kupować od tych, którzy znają się na rzeczy, bo jak to, co kupili się popsuje, będą wiedzieć do kogo się zwrócić),
  •  do budowania kontaktów (przecież chętniej kupimy od koleżanki, od kogoś, do kogo mamy zaufanie czy po prostu lubimy).

4. Znalezienie swojej metody na zarobkowanie. 

I tu chciałam polecić Wam fajny artykł Amy lynn Andrews How to make money blogging? I kilka jej rad:
 
„The key to making good money as a blogger is to have multiple streams of income.”

„Your blog is a way to get exposure, build authority, gain trust and be helpful.

Call it your brand. Call it your platform. Build a consistent, trustworthy reputation and digital presence and it will help you rise above the noise online.”

jak zarabiać na blogu, cytaty o kobietach

Po co piszę bloga? 

A ja sama piszę bloga nie po to by uciec od mojej pracy na kasie, ale po to by poszerzyć swoje horyzonty i by uczynić swoje życie ciekawszym. Piszę, by zgłębić tajniki internetu i może znaleźć własny pomysł na biznes. Ale nie taki wacikowy (jak to kiedyś napisała Agata z Latajacej szkoly czyli pozwalający zarobić na waciki). Bo myślę, że taki byłby gdybym wystawiła na sprzedaż swoje szydełkowe serwetki. Tyle że szkoda mi było by się z nimi rozstać za psie pieniądze. Ale jakiś poważniejszy biznes.Nie od razu Kraków zbudowano.

MINIMALIZM

Dopóki nie oswoję się z myślą, że nie uda mi się zrobić wszystkiego, co chcę, dopóki nie zrozumiem, iż próbując to robić, niszczę samą siebie, dopóty nie osiągnę wewnętrznej równowagi. Zamiast starać się zaspokoić nienasycenie, trzeba je wyciszyć

 Podpatrzone u Maknety.

Nauczona doświadczeniem mojej przyjaciółki, która bez żadnej znajomości internetu założyła e-sklep z butami i włożyła w niego wszystkie swoje oszczędności (a o te przy zarobkach kasjerki trudno). I butów nie sprzedała ani jednej pary przez internet. Do dziś na nich siedzi. Bez znajomości SEO, bez znajomości mediów społecznościowych, bez kontaktów. Droga do sukcesu w internecie bywa wyboista. No i potrzeba dużo cierpliwosci.

Osoby, które mnie inspirują do szukania pomysłu na własny biznes. 

Dlatego kibicuję moim blogowym koleżankom:

Połykam historie kobiet, którym się udało. Wpis z bloga Kasi 5 świetnych kobiecych biznesów, którym warto sie przyjrzeć.

Ale póki nie mam innego pomysłu na siebie siedzę na kasie. Choć ta praca nie jest dla mnie szczytem marzeń. Czasami etapem przejściowym, czasami po prostu koniecznością. Ale na pewno żadna praca nie hańbi.

Mama, która patrzy na kogoś z góry, bo wykonuje gorszą pracę nie daje dobrego przykładu swojej latorośli. Bo jak mawiała moja mama Pan Bóg lubi płatać psikusy. Więc:

Nie patrz na nikogo z góry, chyba że właśnie pomagasz mu wstać.

jak zarabiać na blogu

A następnym razem bardziej optymistyczny wpis o blogowaniu i o życiu.

Pozdrawiam serdecznie.

Beata

 
 
https://www.facebook.com/vademecumblogerahttps://twitter.com/HARDASKAhttps://plus.google.com/113589991481358500540/postshttp://www.pinterest.com/hardaska/

 

Beata Redzimska Vademecum Blogera
Beata Redzimska

Zapisz się na Newsletter

Tags from the story
More from BEATA REDZIMSKA

Gdzie promować bloga? Paul Arden „Możesz stać się tym, kim pragniesz”

TEN, KTO NIGDY NIE POBAŁĄDZIŁ, NIE ODKRYJE NOWYCH ŚCIEŻEK. John Littlewood. Click...
Read More

33 komentarze

  • z dużym zaciekawieniem przeczytałam ten wpis – bardzo ciekawe przemyślenia, ja wiem, że wreszcie odnajdziesz swoje miejsce – to już za chwilę!
    też mam swoją historię, pewnie podzielę się tez nią – w tej chwili jeszcze niektóre rzeczy siedzą we mnie – nie są mi obojętne – to rzeczy do przerobienia z samą sobą
    pozdrawiam, udanej niedzieli, El

  • Bardzo spodobały mi się Twoje przemyślenia. Prawdziwe i jakoś nawet poruszające. Trzymam za Ciebie kciuki – bo to zawsze się przydaje, kiedy tworzy się swój biznes, poza uporem i pracą.
    Trzymaj się – a Francję muszę kiedyś odwiedzić 🙂

  • Bardzo ciekawy post. Według mnie najważniejsze to pozytywnie patrzeć w przyszłość. A do tego wszystkiego należy robić to co Tobie sprawia radość i satysfakcję a nie pod publikę. Mam tu na myśli hobby takie jak pisanie bloga.

  • A ja jednak zgadzam się z postem Ani. Myślę, że to wszystko właśnie zależy od nas jak i gdzie a nawet za ile pracujemy. Wiadomo, że czasami trzeba iść do jakiejś mało interesującej pracy, ale ja obiecałam sobie, że dopóki stać mnie na chleb nie pójdę do pracy na kasę, do galerii itp. Uczę się po to by mieć w życiu coś więcej, by spełniać swoje marzenia nie za 10-20 lat, ale tu i teraz, a czy mi się uda zależy wyłącznie od mojej determinacji i chęci. 🙂

  • Beatko, w Polsce jest coś takiego jak pogarda dla pracy fizycznej – praca na kasie, na budowie, sprzątanie to przecież hańba nie praca. Pewnie każdy by chciał pracować w biurze, ale przecież te zajęcia fizyczne też są potrzebne. Ania wprawdzie pracuje w oświacie, ale chyba w jej prywatnym sektorze, ew. w jakimś ośrodku dla dzieci z problemami i chyba niestety ma w sobie to coś co mnie drażni w młodych specjalistach – wrażenie, że wie najlepiej. Jej artykuł jest ciekawy, sama wysłałam link do niego swojemu synowi, żeby trochę się ruszył, zaktywizował, nie traktował studiów jako czasu wolności, szczególnie teraz gdy rodzicom nie powodzi się najlepiej.
    Beatko, bardzo mądra z Ciebie babka, podziwiam twoją wiedzę na temat internetu. W sumie to ty mi otworzyłaś oczy, że blog to nie tylko taki mój pamiętnik, że można by było coś więcej od niego chcieć (nie chodzi mi tu tylko o sferę finansową).

  • Beata, dzięki za polemikę 🙂 w żadnym razie nie traktuje jej jak obgadywanie 🙂 praca na kasie była metaforą pracy poniżej możliwości,a tekst dotyczył studentów myślących,ze dyplom jest gwarantem pracy w zawodzie. Wszystko odnosiło się do tego wąskiego wycinka rzeczywistości 🙂
    Nie napisałam tez, ze jest ujmą,uzupełnieniem tekstu jest historia angeliki- pracującej w sklepie, gdzie przedstawiła to jako historie sukcesu 🙂 pozdrawiam!

  • Beatko, ale to jest optymistyczny wpis o blogowaniu i życiu. Dzięki, że podzieliłaś się swoją historią. Tylko, że to jeszcze nie koniec tej historii, a pewna jej część. Być może ta praca na kasie okaże się cennym etapem i przyda w innych życiowych wyzwaniach. Może te tysiące historii, które poznałaś w pracy, nie przypadkiem do Ciebie trafiły?
    Dla mnie już teraz jesteś kobietą sukcesu i to pod wieloma względami 🙂

  • Bardzo mądry tekst Beato i poruszający, zapewne dlatego, że taki osobisty. Podziiwiam Cię za Twoją siłę i życiową mądrość, za chęć poszukiwań w bardzo aktywnej formie. Naprawdę zaimponowałaś mi tym wpisem ogromnie.

  • Bardzo ciekawy wpis 🙂 Sentyment mnie dopadł, ponieważ jak byłam na studiach to trzy lata z rzędu podczas wakacji pracowałam na kasie w sklepie Champion we Francji (to było już ponad 10 lat temu!) i wspominam to bardzo dobrze! Materiał do ksiązki rzeczywiście mogłam zbierać. I chociaż była to tylko KASA to takiej szkoły życia i ciekawych ludzi nie spotkałam już więcej! Co do zarabiania w internecie to myślę, że to „zabawa” dla naprawdę kreatywnych i „obcykanych” w różne seowe sztuczki :-). Pozdrawiam

  • Przecież najważniejsze w życiu jest to, co dana osoba sobą reprezentuje, a nie to gdzie pracuje. Można mieć etat w ministerstwie i być osłem. Praca na kasie w dzisiejszych czasach jest bardziej odpowiedzialna, niż bycie posłem.
    Więc USZY do góry. Pozdrawiam!

  • Pracowałam na kasie i wiem jak to jest. Kasjerka według klienta odpowiada za całe zło panoszące się po sklepie, nie widząc innych pracowników pracujących bezpośrednio na różnych działach. No i oczywiście kasjerka to oderwana od pługa wiejska dziewucha, do której trzeba mówić wielkimi literami, bo inaczej nie zrozumie. Może i się takie zdarzają, ale są to wyjątki niepotwierdzające reguły. A co do blogowania, to rzeczywiście jest to takie zajęcie, do którego trzeba podchodzić bardziej charytatywnie, bo bloga może założyć każdy i ciężko przebić się przez taki tłum, a co dopiero mówiąc o zarabianiu na blogu.

  • Najpierw gratuluję bardxo dobry post! Sama ilość i długość komentarzy dowodzi tego, że wykonałaś bardxo dobrą robotę :). Mnie również bardzo osobiście chwycił Twój post. Aktualnie nic nie robię miotam się między bezrobociem w obcym kraju, którego jęxyka nie znam, a próbą znalezienia swojego miejsca w swerze zawodowej. Na początku września postanowiłam w końcu wyjechać z kraju za moją miłością, ale kosztem własnej rocznej firmy, która właśnie zacxynała się rozkręcać. Teraz całymi dniami myślę co dalej, co robić, bo od samotnego siedzenia w domu można zwariować. Jestem osobą młodą, wykształconą, ale wiem co to znaczy zaczynaćod zera i dążyć do celu małymi kroczkami. Wiele sìę napociłam i nie boję się pracy fizycxnej. Znam te spojrzenia pogardy, ale znosiłam to bo wiedziałam, że to jest tylko mały etap do lepszej przyszłości. A teraz chowam się przed ludźmi, bo w ogóle nie mam pracy i czuję się jeszcze gożej. Szanuję Twoją pracę i trzymam kciuki za lepsze jutro 😉

  • Pracowałam kiedyś w sklepie (co prawda małej sieciówce z biżuterią, ale jednak).
    Podziwiam Cię, że wytrzymujesz przez kilka lat. Ja wytrzymałam rok i powiedziałam NIGDY WIĘCEJ.
    Te wszystkie klientki, wyżywające się na Tobie za zły dzień, traktujące cię jak służącą, bo w końcu ONA wymaga, bo ONA ma pieniądze i coś ŁASKAWIE u mnie kupi, więc mam latać wokół niej jak pszczoła wokół kwiatów.
    Oczywiście były i te cudowne klientki, przynoszące mi czekoladę z orzechami 😉
    Ale jednak to, jak traktuje się pracowników w sklepie jest okropne! Podziwiam wszystkich, którzy zdecydowali się obrać taką drogę.

  • Moja filozofia życia jest taka jak Twoja. Błędy są dobre, a nasz rozwój trwa całe życie i jest wynikiem różnych doświadczeń. Wina nie ocenia się po butelce, ale po smaku i kolorze. Dziękuję za ten wartościowy tekst. Pozdrawiam

  • Też mam swoje przemyślenia na ten temat 🙂 Założyłam bloga i okazało się, że to jest to. Szybko zaczęłam marzyć o zarabianiu pieniędzy na blogu, czytać Kominka i obserwować blogowe „rekiny finansjery”. No i się rozmyśliłam. Zauważyłam, że zarabianie związane jest głównie z reklamą, promowanie konkretnych produktów. Blogerzy piszą w tym celu teksty zachwalające (czy oceniające dany produkt, biorą udział w kampaniach firmy, często wchodzą w kilkuosobowe kooperacje. Czy ja bym sobie takiego zarabiania życzyła – NIE. Mam wystarczająco dużo lat, żeby wiedzieć co lubię robić i żal mi czasu na wplątywania się w kolejne działania, które mnie od mojego planu oddzielą. Nie wiem, czy dałabym rady napisać dobry tekst reklamowy, przecież musiałabym czuć, to co piszę, zawsze tak robię. Poza tym, co mogłabym reklamować? Jaki produkt wydałby się idealnie dopasowany do mojej Plantacji? Nic nie przychodzi mi do głowy, mam wrażenie, że charakter mojego bloga zupełnie nie pasuje do działań reklamowych – reklamy pasowałyby tam jak pięść do nosa! A i inne aspekty zarabiania na blogu przestały mi się wydawać kuszące – kiedy bliżej im się przyznałam wiem, że to nie moja bajka. Aktualnie wykonuję monotonną pracę biurową, a blog jest od niej świetną odskocznią. Kiedy piszę o tym, że chciałabym być własnym szefem, oznacza to, że ciągle mam nadzieję na zostanie pisarką 😉 oraz to, że mam mały kawałek ziemi na wsi i może niedługo coś z tego będzie, ale najpierw trzeba dobrze zamknąć jedno przedsięwzięcie, żeby rozpocząć nowe. Nie wyobrażam sobie, że przez pochopne decyzje narażam się na klepanie biedy, myśląc „może się uda!”. Kocham wieś i z tej mąki może być chleb, ale czas pokaże… Natomiast wierzę, że praca kasjerki też może być dla kogoś całkiem fajnym doświadczeniem, znam dużo kasjerek, które świetnie się czują na swoim stołku. Zależy co się komuś podoba. No i to co zawsze powtarzam: bez względu na wyznawane poglądy i upodobania, pieniądze są nam potrzebne do życia, więc idźmy za marzeniami, ale z głową na karku. Pozdrawiam!

  • Praca na kasie wcale nie jest taka zła. Lepsze to, niż być czyimś utrzymankiem, nawet rodziców. I pensja na starcie przynajmniej w moim regionie nie jest mała. Lepsza niż kelnerki czy osoby na produkcji. Praca na kasie daje ogromne doświadczenie pracy z klientem, pracodawcy to cenią. Wszystko zależy od tego co kto lubi. Ja bardzo lubię panie ekspedientki ze sklepów których jestem stałą klientką.

  • Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Wiadomo że żadna praca nie hańbi, ale z drugiej strony są ludzie, którzy chcą coś w życiu osiągnąć. Są też tacy którym nie przeszkadza brak możliwości rozwoju. Ja dlatego odeszłam z poprzedniej pracy, przytłaczała mnie rutyna i brak postępu.

  • Ciekawy post. Nie tylko na kasie, ale każda praca z ludźmi, to ciągła huśtawka nastrojów. Chyba najgorzej jest jeśli ma się do czynienia z rodzicami. Wiadomo – „przecież moje dziecko jest wspaniałe”!Snuć osobiste plany i skupiać się na ich realizacji. Czasem jest bardzo trudno, ale pozytywne rezultaty, nawet małymi kroczkami, dodają skrzydeł.
    Pozdrawiam

  • Bardzo ciekawy i mądry wpis. Dobrze wiem jak wygląda taka praca, doświadczyłam tego i choć było to bardzo dawno temu mam szacunek do wszystkich ludzi pracujących fizycznie, nie tylko na kasie. W moim życiu zawodowym wiele się zmieniło ale za wszystkim szła praca, motywacja i chęć zmiany. Dzisiaj w swojej pracy dalej ” obsługuję” ludzi choć już w zupełnie innym charakterze i na innej płaszczyźnie zawodowej.

  • Po przeczytaniu wpisu Ani również nie do końca się z nią zgadzałam. Nie każdy ma/miał możliwości, żeby iść za marzeniami, nie każdy ma w sobie tyle determinacji i taki charakter, żeby osiągnąć zawodowy cel. Inni znowu być może nie skończą na tytułowej kasie, ale czym się różni lekarz bez powołania, który wybrał zawód dla prestiżu i pieniędzy od kasjerki, która uważa swoją pracę za karę? Moim zdaniem jedynie sytuacją majątkową. Żadne z nich nie będzie szczęśliwe, jeśli nie odnajdzie w sobie pasji, której się poświęci i nie doceni tego, co ma. Nie oznacza to, że pochwalam siedzenie w miejscu i czekanie tylko na to, co przyniesie los, ale często oprócz chęci trzeba mieć w życiu sporo szczęścia. Pozdrawiam!

  • Beata, zaintrygował mnie ten tekst, w wielu wymiarach. Myślę, że wszystko w życiu jest kwestią osobistego wyboru. Dopóki to Ty decydujesz o tym, jak wygląda Twoje życie (i gdzie akurat pracujesz) to wszystko jest w porządku, prawda? Gorzej, jak już się zasiedzisz w jednym miejscu, które nie daje Ci satysfakcji, ale ze strachu czy z wygody ciężko wydostać się ze strefy komfortu. Czasami warto zaryzykować (np. w temacie prowadzenia własnego biznesu), ale z głową, a nie za zasadzie: otworzę sklep internetowy, bo koleżanki mają.

  • Piszesz w bardzo ciekawy sposób, osobiście korzystam z wielu Twoich rad myślę, że po prostu dokonałaś takiego
    wyboru, z pewnością praca którą wykonujesz bardzo Cię absorbuje i nie masz najzwyczajniej czasu poświęcić się swojej pasji. Uważam jednak, że to tylko kwestia czasu biorąc pod uwagę poziom wiedzy jaki prezentujesz.Serdecznie pozdrawiam

  • Kolejny raz przekonałam się, że warto odwiedzać Twojego bloga. Bardzo podoba mi się Twoje myślenie o pracy na kasie. Ja pracowałam tak aż trzy lata. Przez mobing postanowiłam odejść i nie żałuję. Skończyłam studia i nie mam pracy w zawodzie, wciąż jej poszukuję. Tym razem nie wysyłam hurtowo CV a poszukuję czegoś związanego z moimi umiejętnościami , pracy w której się będę realizować. Wciąz doskonalę bloga i piszę go bo po pierwsze daje mi siłę, po drugie jest moją odskocznią, a po trzecie traktuję go jako wizytówkę moich umiejętności.
    Praca na kasie nie jest zła dopóki traktujemy ją jako środek, którym chcemy spełnić swoje marzenia dopóki nie otworzą się w naszym życiu inne drzwi. Według mnie nie jest najambitniejsza, nie jest tez najgorsza ale nie pozwala się rozwijać. Szczególnie gdy pracuje się na dwie zmiany na stacji benzynowej…

  • Również jestem zdania, że żadna praca nie hańbi. Niektórzy uważają, że praca w markecie to coś złego, a przecież tam też pracują ludzie, którzy mają ukończone studia i swoje plany na dalszy rozwój.

  • nie wiem, czy to już było wspomniane…korzystam obecnie z opery i zamiast polskich znaków widzę w komentarzach pod wpisem krzaczki :/
    Post bardzo prawdziwy i szczery 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *