Jak żyć zdrowo.

jak żyć zdrowo

Jak żyć zdrowo? Food is medicine.

Zmieniaj się na lepsze.

Pierwszy września jak pewnie wielu osobom kojarzy mi się z początkiem czegoś nowego. Nie jest to dla mnie początek nowego roku szkolnego. Ten etap jest już za mną. Ale podświadomie zawsze w pierwsze dni września czynię nowe postanowania, planuję zmiany na lepsze w moim życiu.

Naładowana powakacyjną energią rozpiera mnie potrzeba zmian. Tu wcale nie chodzi o wielkie zmiany. Raczej o wyrobienie w sobie drobnych nawyków, które pomogą mi żyć lepiej i zdrowiej.

Tymbardziej, że wielkie, drastyczne zmiany o tej porze roku nie za bardzo mają rację bytu. Oczywiście to kwestia indywidualnej motywacji. Ale ta niestety przechodzi poważną próbę w zetknięciu z jesienną szarugą i długą, czasami wręcz (szczęśliwie tylko z pozoru) niekończącą się zimą. Kiedy to wstajemy rano, jeszcze ciemno, wracamy z pracy czy ze szkoły do domu, już zapadł zmrok. Takie warunki klimatyczne są w stanie podciąć skrzydła najbardziej zmotywowanemu.

Antidotum na taki stan rzeczy, najskuteczniejszym rozwiązaniem jest tu wprowadzanie drobnych zmian, wyrabianie w sobie małych (acz potężnych w skutkach, w perspektywie długofalowej) nawyków. Konsekwentne przestawianie się na inny tryb życia.

Z własnego doświadczenia wiem, że dopóki wprowadzałam takie zmiany chaotycznie, wyrywkowo,  w tzw porywach, bez stopniowego utrwalania raz wprowadzonego nawyku. Po prostu to nie działało.

Zdrowie naturalnie.

Kiedy np porywałam się na bycie „fit” bez równoległych zmian w sposobie odżywiania, zapał z reguły przechodził mi po kilku pierwszych miesiącach, albo przy pierwszym przeziębieniu. I znowu musiało minąć sporo czasu zanim podjęłam ponowną próbę zmian na lepsze.

Dopiero, kiedy dogębniej zagłębiłam się w temat medycyny naturalnej, naturopatii, kiedy stopniowo zaczynałam rozumieć, że nasz organizm działa jak naczynia połączone. Nie ma, że pozbędziesz się problemu w jednym miejscu, przytuszujesz, zaleczysz lekarstwami, jeżeli nie usuniesz przyczyny. Problem będzie wracał, albo wyskoczy gdzie indziej.

Jak żyć zdrowo? Food is medicine.

Zdrowie jest kwestią równowagi.

Zdrowie to nie jest prezent, który dany jest nam raz na zawsze. To proces, na który pracujemy dzień po dniu. To suma drobnych nawyków.  Których warto się trzymać w stale zmieniającym się świecie.

Nie zawsze mamy czas na ich pielęgnowanie. Wciąż gdzieś pędzimy, by nadążyć za nieustannie zmieniającym się światem. Tyle zmian: postęp, nowe technologie, nowe lekarstwa…

Tymczasem w tym ogólnym pędzie okazuje się, że  nawet jeżeli świat wkoło tak bardzo się zmienia, za tą zmianą nie nadążają nasze geny. Te, które od pokoleń konsekwentnie przekazują nam nasi przodkowie.

Nasze geny zatrzymały się na pewnym etapie rozwoju, pozostają prawie niezmienione od tysiącleci, tylko w niewielkim stopniu ewoluując w czasie.

 

Jak żyć zdrowo? Food is medicine.

Dieta paleo.

Kiedy kształtowały się nasze geny, człowiek żył i odżywiał się zupełnie inaczej. Bo żył z tego, co uzbierał i upolował, cały dzień uganiając się za zwierzyną lub pracowicie przeczesując hektary ziemii na rozległych przestrzeniach. Ile się przy tym nabiegał, ile spalił kalorii.

Człowiek żywił się w owych czasach dzikimi owocami (takimi niemytymi, prosto z krzaczka i jakoś to trawił), jadł jaja, mięso, ryby, zboża (tylko niekoniecznie takie pieczone, tylko częściej dzikie i surowe),pił mleko (ale tylko mleko matki i tylko w dzieciństwie).

W ciągu roku zjadał łącznie 2 kg cukru (z miodem i owocami). A nie jak to było pod koniec XX w – 70 kg cukru na rok. A ile średnio zjadamy dzisiaj? Chyba aż strach sięgać po tego typu statystyki. Tymczasem np rak żywi się cukrem.

W jego pożywieniu sporo było włókien roślinnych, a więc błonnika. ówczesny człowiek nie miał problemów z otyłością (to, co zjadł i tak wybiegał). Nasz praprzodek po którym odziedziczyliśmy te same, prawie niezmienione geny, nie przesiadywał swojego życia przed ekranem komputera. Nie przesiadał się zza biurka z pracy do samochodu, a potem dalej do windy. A dalej w poczuciu zadościuczynienia po mocno zabieganym dniu, nie rozsiadał się na rozkosznie miękkiej kanapie z pilotem od telewizora w ręku. W poczuciu, że już więcej nie będzie musiał dzisiaj biegać po tak zabieganym dniu.

Zdrowie można zatrzymać w ruchu.

Pilot od telewizora,  choć rzadko udaje mi się przejąć nad nim kontrolę, przyznaję, że cenię sobie tę wygodę. Niemniej to jeden z kluczowych wynalazków, który okazał się ostatecznym ciosem dla naszej linii. Tymbardziej, że sama jeszcze pamiętam czasy, kiedy biegało się z kanapy do telewizora, by zmienić program z pierwszego na drugi (albo na odwrót). Ale to już prehistoria.

Tymczasem człowiek prehistoryczny jadł, by mieć dość energii. Nie objadał się dla czystej przyjemności, dla zabicia czasu, dla podbudowania sobie samopoczucia, dla wypełnienia pustki emocjonalnej w życiu. On na to nie miał czasu. A to co, jadł – spalał, od razu w pogoni za zwierzyną, w pogoni za skrywającymi się w zakamarkach lasu rozpościerającego się na ogromnej przestrzeni – malinkami, jagódkami i innymi pysznościami. I cały czas drżał, czy aby starczy pożywienia.

jak żyć zdrowo

A dzisiaj? Naszym największym problemej nie jest brak, a przesyt. Nadmiar pustych kalorii, nadmiar bezwartościowej, przetworzonej, pozbawionej życia i witalności żywności.

Niby dziwimy się, że skoro zwalczyliśmy tyle niegdyś śmiertelnych i nieuleczalnych chorób, jak cholera, dżuma, gruźlica… Ale czemu dla odmiany dotyka nas epidemia otyłości, cukrzycy, nowotworów, chorób zwyrodniniowych, autoimunologicznych.

Co robimy źle? Po prostu zbyt wiele rzeczy robimy inaczej.

I to nie tylko dlatego, że natura nie znosi pustki. Tu jak w przypadku wielu spraw, cały rozwój blokuje jeden ograniczający czynnik. Najsłabsze ogniwo.

Nadmiar kalorii, cukru, przetworzonej, martwej, pozbawionej witalności żywności. Słodkie batoniki, drożdżówki, fast foody. Zbyt wiele zbędnego balastu wrzuconego w siebie pod wpływem impulsu chwili. Który niczego innego nie dostarcza poza pracą niezbędną do jego przerobienia.

To z kolei zabiera nam wiele życiodajnej energii. Proces trawienia jest jednym z najbardziej energochłonnych procesów życiowych.

Jak współczesny człowiek ma tryskać energią, kiedy ładuje w siebie tyle martwej, pozbawionej życia i witalności żywności?

jak żyć zdrowo

Bo jesteśmy tym, co jemy. Jedzmy więc lepiej i świadomiej.

Bo ważne jest nie tylko to, co jemy. Ale i JAK.

Taki drobiazg: jak spokojne, dokładne przeżuwanie żywności. Ten etap (może przez niektórych zbyt beztrosko pomijany), a jakże ważny. Pobudza soki trawienne, rozbudza trawienie, odciąża mięśnie żołądka (które w tym temacie mają mniej pracy). A do tego jeszcze pełniej korzystamy z całego bogactwa smaków.

Nie przejadajmy się. Ideałem było by odejść (umieć odejść) od stołu, kiedy jeszcze nie jesteśmy w pełni najedzeni.

Mniejsze porcje.

Bo to właśnie przesyt jest problemem naszych czasów. Taką radę dali lekarze Bismarckowi, który słynął z niepohamowanego obżarstwa. Ten sumiennie się do niej zastosował. Dożył sędziwego wieku. Folgując swoim żywieniowym zachciankom … w mądry sposób tj. rozkładając to na mniejsze porcje.

Więcej witalności, czyli żywa żywność.

Tu wcale nie chodzi mi o to, by przemienić mieszkanie w plantację kiełków. Choć może to wcale nie taki głupi pomysł. Przyjemne z pożytecznym.

Sałatki i smoothie.

Wystarczą 2 lewe ręce (ja tylko takie mam), odrobina dobrej woli i wysiłku. A po jakimś czasie będziemy uzależnieni. Jak to fajnie ujęła zaprzyjaźniona blogerka: Dzień bez sałatki jest dniem straconym. Polecam 10 przepisow na zielone sałatki.

Pełnoziarniste pieczywo.

Co prawda marzy mi się całkowite przestawienie się na dietę bezglutenową. Kiedy tylko mogę pieczywo, makarony … zastępuję ryżem (i mąką ryżową). Ale przyzwyczajenie się jest drugą naturą. Smak chleba jest dla mnie słodkim wspomnieniem z dzieciństwa. Trudno mi całkowicie z niego zrezygnować.

Ale staram się, by wybierać pełnoziarniste pieczywo. Właściwie już nie nęci mnie białe pieczywo. Nie czuję jego smaku.

Poczucie smaku można u siebie wyedukować.

Pełnoziarniste pieczywo na pewno ma go więcej. To, które kiedyś królowało na stołach biedoty. Jaśniepaństwo raczyło się pieczywem z przerobionej, odsianej mąki, pozbawionej przy okazji tego, co w niej najlepsze: otoczki ziarna. Tej skorupki ochornnej, w której zmagazynowana jest cała jego siła. Luksus, za który możni płacili zdrowiem. 

Tymczasem stwierdzono, że paradoksalnie w Wielkiej Brytanii w czasach II wojny światowej ogólny stan zdrowie społeczeństwa znacznie się polepszył. W czasach ogromnego stresu, nieusatjących bombardowań – a zdrowie ludziom się poprawia. Zupełnie niedorzeczne. A jednak.

Z powodu niedoborów żywności, z konieczności jej racjonowania, rząd brytyjski wydał specjalny dekret zwiększający odgórnie ilość otrębów (otoczki ziarna) w mące przewidzianej do wypieku chleba dla ludności. Po prostu mniej z otoczki zboża było odrzucane i przeznaczane na paszę dla bydła.

jak żyć zdrowo

Drobiazgi, drobne zmiany, przyzywczajenia, które z czasem stają się drugą naturą. Jak choćby nawyk porannego wypijania ciepłej wody z cytryną. Małe zmiany, a jak wiele dobrego potrafią zrobić naszemu zdrowiu.

A w ramach Wspólnego Czytania i Dziergania z blogiem Maknety robi się kolejna serwetka. Przerabiam codzienne drobne zmiany z książką 52 zmiany Leo Babauty.

Jeżli chcielibyście przypiąć sobie ten post na Pintereście, przygotowałam dla Was serię pinów.

 

jak żyć zdrowo Food Is Medicine jak żyć zdrowo Food Is Medicine jak żyć zdrowo Food Is Medicine jak żyć zdrowo Food Is Medicine

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

Enregistrer

30,079 total views, 4 views today

Zapisz się na Newsletter

  • Zgadzam się, zarówno brak jak i nadmiar jest niedobry. Co do tej pustej, pozbawionej życia i witalności żywności masz rację. Życie w pędzie wymusza na nas jedzenie byle czego, byle jak, byle gdzie. Za jaką cenę???

    pozdrawiam serdecznie!

  • Trudno się nie zgodzić z każdym Twoim słowem. Nasze społeczeństwo wytworzyło kulturę konsumpcyjną – nic tylko jemy, pogryzamy, podjadamy i częstujemy się. A organizm cierpi… 🙂

    • Cierpi organizm, cierpi głowa i dusza. Wielkie deklaracje, a potem wyrzuty sumienia, że nie daliśmy rady. Niektórzy muszą dojść do momentu, w którym zrozumieją, że przesada nie jest dobra w żadnym kierunku i że czasem lepiej jest być niż mieć 🙂

  • Tyle madrosci w tym artykule! Tyle dobrych rad, a ja wlasnie jem slodka bule i popijam sokiem pomaranczowym z kartonu.
    Jak mowilas, mozna zmienic przyzwyczajenia, mozna przyzwyczajac sie do innego smaku, jednak problem tkwi w glowie i portfelu. Jedzenie zdrowe, ekologiczne, bez chemii kosztuje o wiele wiecej niz te „zwyczajne”. Ludzie nie chca wydawac wiecej pieniedzy na zdrowie. Patrza na znajomych, na swoja rodzine, tamci nie kupuja, dlatego i my nie bedziemy.
    Chyba, jakby przyklad szedl „z gory” od mamy czy przyjaciolki to wtedy latwiej by bylo wytrwac (jak z cwiczeniami fizycznymi), bez kogos do motywacji i pomocy stracimy zapal 🙁

  • Odkąd jestem wegetarianką, a ostatnio z racji że coraz bliżej mi weganizmu – o wiele bardziej przyglądam się produktom żywnościowym.
    Czyli od kilkunastu lat właściwie. U mnie naturalnym wyborem jest zjeść banana czy jabłko niż drożdżówkę, zrobić w domu sałatkę do pracy niż kupować cokolwiek w Macu, zrobić smoothie na wynos niż brać ze sobą Colę.
    Ale tak jak mówisz, to kwestia nawyków. U mnie prawie odkąd samodzielnie mogę decydować o tym, co i jak jem. Choć naprawdę przyjrzeć się temu co robimy, jak i wprowadzić zmiany na lepsze 😉

  • Jak policzyłam, ile warzyw dziś zjem, to zaczęłam się zastanawiać, czy znowu się tym zdrowym jedzeniem nie zatkam, ale i tak do pracy wzięłam dwie sałatki.

  • Najlepiej zaczynać zmiany małymi kroczkami 🙂
    Fajny artykuł
    Pozdrawiam

  • Przeczytałam i taka refleksja mi sie urodziła: dziwnie się porobiło. Czynności niby proste, dla nas podstawowe i naturalne, które wykonujemy codziennie od urodzenia aż do śmierci, stały sie dla nas zbyt trudne. Nie umiemy dobrze jeść, spać, oddychać. Wszystkiego albo za dużo, albo za mały. Współczesny człowiek stracił równowagę życiową?…

  • Tak jak mówisz – metoda małych kroków najlepsza:)
    Odnośnie wody z cytryną: ostatnio podrażniła mi żołądek, więc trzeba uważać:(

  • Smoothie ratuja mnie w wielu sytuacjach. Proste, szybkie a takie pozywne! Zastepuja mi sniadanie i czasami drugie sniadanie, badz inny posilek w ciagu dnia 🙂

    W zdrowym ciele, zdrowy duch!