Narzędzia, z których korzystam w blogowaniu.

Narzędzia dla blogerów

Narzędzia dla blogerów

Wiecie, jaka jest złota zasada, która sprawdza się w każdym aspekcie blogowania? Zasada Pareto:

Ostatnio pokusiłam się o przeanalizowanie statystyk. Z kalkulatorem w ręku. Bingo. Zasada Pareto. 20% wpisów generuje mi 80% wejść na bloga.

Czy to znaczy, że pozostałe 80% wpisów poszło na marne?

Żeby to było takie proste… Powiedzmy sobie, że te pozostałe aż … 80% postów (te, które bezradnie zalegają w archiwach i których nikt nie czyta) było potrzebne do udoskonalenia blogerskiego warsztatu. Jednym słowem było niezbędne, by dojść tam, gdzie jesteśmy dzisiaj.

Chcielibyście być dalej? Ja tak. Niestety. Ale do tego trzeba bardziej chłodno analizować statystyki i mocniej koncentrować się na działaniach, które bardziej popłacają. A przecież blogowanie powinno być przede wszystkim przyjemnością.

Ale to nie to jest tematem tego wpisu. Po co taki długi wstęp?  Można by wyrzucić z niego 80% i powiedzieć prosto z mostu. Ale nie. Zasada Pareto.

Ta zasada sprawdza się dosłownie wszędzie.

Ta refleksja naszła mnie w ramach wiosennego oczyszczania przestrzeni, o którym pisze się ostatnio na tylu blogach.

  • Ile ciuchów zalega w Wam szafach? Ile tak na prawdę regularnie nosicie?
  • Ile macie zainstalowanych aplikacji na telefonie? A z ilu na codzień korzystacie?

Ja jeszcze do wczoraj miałam ich dzikie stada. Bo może kiedyś się przydadzą. Choćby do napisania kolejnego wpisu. Z ilu na prawdę korzystam? Z niewielu. Zasada Pareto.

Podobnie jest z narzędziami przydatnymi w blogowaniu. Tyle różnych narzędzi opracowano dla blogerów. Sama, za każdym razem napalam się na nowe gadżety. Z nadzieją, że poniosą mnie dalej. W praktyce na codzień korzystam z kilku narzędzi, które znam od podszewki i które dobrze mi służą.

Oczywiście to kwestia: przyzwyczajeń i priorytetów. Na dziś nie jestem w stanie nagrywać video, czy podkastów. Choć planuję to robić … w przyszłości.

Póki co przy małych dzieciach mam za dużo szumu w mieszkaniu. Dlatego koncentruję się na tworzeniu wizualnego kontentu i działaniach w mediach społecznościowych typu FB, Twitter, Pinterest, Instagram.

Myślę, że kwestię wstępu mamy odfajkowaną. Teraz możemy przejść do sedna.

Narzędzia, z których korzystam na codzień w blogowaniu.

Platforma do blogowania:

Przez lata pisałam bloga korzystając z 2 darmowych platform: wodpress.com i Blogger.com.

Na wordpress.com zauroczyła mnie wtedy łatwość wyboru (zmiany) szablonu bloga i możliwość przebierania w tylu różnych modelach.

Na Bloggerze co prawda zainstalowanie bardziej urozmaiconego, a więc zewnętrznego szablonu wymaga odrobiny „intelektualnej” gimanstyki i grzebania w kodzie HTML. Za to ta platforma (należąca do Google) pozostawia blogerowi dużo większą niezależność. Mamy na niej np możliwość zainstalowania reklam i zarabiania na blogu. Mamy możliwość dłubania przy każdym detalu szablonu (dłubania przy kodzie HTML), co dla jednych jest wadą, dla innych wręcz przeciwnie: otwartą furtką do dalszego rozwoju.

Niemniej w końcu przeniosłam się na swoje. Teraz korzystam z wordpress.org (czyli bezpłatnego oprogramowania), które z kolei trzeba zainstalować na własnej domenie (adres bloga) i na własnym hostingu.  Tutaj polecam Wam post:

Hosting.

Korzystam z ZEN BOX i … sobie chwalę. A chwalę sobie nie dlatego, że z tego chwalenia coś tam mam. Chwalę sobie, bo kiedy posypał mi się blog przy kolejnej aktualizacji wtyczek, chłopaki z zenbox, jak to oni mówią o sobie: misjonarze, pomogli mi opanować sytuację. Mimo, że w tamtym czasie byłam u ovh. Ale ovh takich misjonarzy po prostu nie ma.

Jestem na wordpressie. W końcu zdecydowałam się na wykupienia płatnego szablonu z THEME FOREST. Po tym, jak mój prywatny hejter objechał mnie, że radzę innym, jak poprawiać to, czy owo na blogu, a mój blog z tradycyjnym bloggerowskim szablonem po własnoręcznych przeróbkach wygląda … jak pół dupy za krzaka. Morał: Czasami dobrze podłapać hejtera, by szybciej ruszyć  do przodu. Nawet, jeżeli w danej chwili to trochę zaboli.

WHAT WP THEME IS THAT?

Tu super narzędzie, z którego korzystałam przy szukaniu szablonu na swojego bloga. Jeżeli podoba Wam się czyjś szablon (to dotyczy tylko blogów działających w oparciu o wordpressa), możecie bardzo prosto sprawdzić, jak się on nazywa i jeszcze dowiedzieć się z jakich wtyczek korzysta dana strona.

Narzędzia dla blogerów

Wtyczki na wordpress.

Wtyczki? Generalnie mam ich za dużo. Choć tu na pewno wiele jest takich, które odwalają kawał dobrej roboty. Tylko ja nie czuję ich obecności na codzień. Dlatego subiektywna lista tych moich ulubionych wtyczek na wordpressa:

1. SEO BY YOAST

Ta wtyczka pomaga mi na codzień przy poprawianiu kolejnych wpisów pod kątem SEO. Ale przy jej pomocy można bardzo prosto ustawić zdjęcie, które będzie towarzyszyć danemu wpisowi na FB, Twitterze i Google Plus.
Dodatkowo za pomocą tej wtyczki można zweryfikować stronę na Pintereście i dodać tzw Rich Pin. Z punktu wiedzenia Pinterestu to podnosi wartość naszych pinów (czyli linków do bloga, którymi tam spamujemy). Co z kolei jest dobre dla SEO. Jednocześnie za pomocą Seo by Yoast w bardzo prosty sposób można dodać Twitter Cards (a to z kolei pozytywnie wpływa na nasz wizerunek na Twitterze). Tutaj 2 tutoriale na ten temat.

2. WP TOUCH

Mam umiłowanie do tej wtyczki, z czasów kiedy miałam bardzo kiepskę komórkę (taką, na której nie można było zainstalować Instagrama). No i na której nie można było otworzyć i poczytać sobie stron (blogów) opartych o wordpressa. Chyba, że …. miały one zainstalowane WP Touch. Ta wtyczka czyni Waszą stronę bardziej przyjazną dla użytkowników otwierających ją z telefonów komórkowych.

3. CYCLON SLIDER 2

Może to i trochę taki zbędny bajer, z którego ostatnio sporo korzystam na moim blogu kulinarnym. Po prostu. Jako, że mam tam sporo wejść z katalogów kulinarnych (jednorazowe wejścia, które chciałoby się przedłużyć), pod każdym kolejnym wpisem statam się dodać slider z powiązanymi tematycznie przepisami. Czyli np przygotowałam sobie takie składanki slajdów z przepisów na bazie ryżu, cukini, pomiodora. Dalej podczepiam je odpowiednio pod postami, z którymi te przepisy mogą się fajnie komponować.

4. REVIVE OLD POST

Właściwie nie korzystam z tej wtyczki, ale w ramach „podbijania” Twittera chcę do niej wrócić. Losowo twittuje ona tytuły wpisów (oczywiście z linkami do odpowiednich tekstów) na Twitterze.

5. SUMO ME

Uwielbiam. Właściwie to cały sklep Sumo Me, który można zainstalować sobie zarówno na wordpressie, jak i na Bloggerze. Sporo w nim darmowych wtyczek. Tu korzystam z:

Share Buttons by Sumo me.

Image Sharer. To jest ta wtyczka, która sprawia, że jeżeli najedziecie na dowolne zdjęcie na moim blogu, pokazują się Wam ikonki FB, Twittera i Pinterestu. Z jej pomocą możecie przetransportować dowolną fotkę z bloga do tych 3 mediów.

Sama korzystam z niej (znowu w cudzysłowiu) przy „podbijaniu” Twittera. Bo oczywiście za fotką, idzie i  tekst tweetu (który dodajemy ręcznie) i link do wpisu.

PROMOCJA BLOGA IMAGE SHARER

HIGHLIGHTER z SUMO ME.

Działa podobnie jak Image Sharer. Choć tym razem służy przerzuceniu nie obrazka, ale kawałku tekstu z  bloga na Twittera. Najeżdżacie na wybrany fragment tekstu,  zaznaczacie go, a tu Highlighter proponuje Wam przesłanie go na Twittera. Za fragmentem tekstu idzie jeszcze link do wpisu i Twitter Card (czyli cała karta ze zdjęciem i tytułem danego postu, którą możecie dodać za pomocą Seo by Yoast – zajrzyjcie do podpunktu odnośnie SEO by Yoast).

 

promowanie bloga wtyczka highlihgter SUMO me

6. CLICK TO TWEET

Podobnie działa Click to Tweet. Tylko, że w przypadku tej wtyczki fragment, który chcemy przesłać na Twittera musimy oznaczyć już w momencie pisania tekstu. Ale wtedy wyraźnie rzuca się w oczy. I może też zachęci innych do przetwitowania go.

W praktyce odkąd staram się pamiętać o wykorzystaniu w praktyce tych wtyczek na Twittera (Click to Tweet, Image Sharer, Highlihgter i ostatnio Revive Old Post), zwiększył się ruch, jaki  mam z tego medium.

Oczywiście chciałabym móc poświęcić więcej czasu Twitterowi. Bo już z tego, co mam, nawet jeżeli niezbyt uczciwie się do niego przykładam, widzę, że rezultaty są więcej niż zachęcające. I znowu zasada Pareto: niewiele działań, ale trafionych, a proporcjonalnie sporo efektów.

twitter promocja bloga na Twitterze

100 wejść na blogi (92 na Vademecum Blogera, 8 na Moda na bio) z Twittera w minionym miesiącu (dane z Google Analytics) praktycznie przy nic nie robieniu i niewielkiej liczbie followersów.

 

Narzędzia dla blogerów PROGRAMY GRAFICZNE

Programy graficzne do obróbki zdjęć i tworzenia grafik.

Bo jak pisałam wcześniej, póki moja najmłodsza pociecha nie pójdzie do przedszkola, prawdopobonie nie uda mi się znaleźć kawałka ciszy w mieszkaniu. Tak, by móc nagrać video czy podkast. Dlatego póki co stawiam na tworzenie wizualnych treści tzw Visual Content.

Dlatego też koncentruję się na takich mediach jak Twitter (tu też można wrzucać obrazki), Instagram i Pinterest. Co prawda podbijanie Pinterestu i zdobywanie z niego ruchu idzie mi kiepsko. Choć przeznaczam na to na prawdę sporo czasu (np na samo tworzenie pinów). To ciemna strona zasady Pareto (czyli te 80% działań, które  do niewiele czego prowadzi, ale jeżeli przynajmniej sprawia człowiekowi przyjemność…).

Programy do obróbki zdjęć.

1. POLARR

Ostatnio namiętną miłością pokochałam POLARR i jego różnorodne filtry. Ja co prawda korzystam tylko z kilku z nich, w tym z mojego ulubionego, który aplikuję do swoich fotek kulinarnych, czyli Fujicolor. Oczywiście potem jeszcze reguluję pewne parametry.

POLARR FILTRY DO ZDJEC

Tak wygląda fotka przed, a tak po przepuszczeniu przez Polarr.

2. PICMONKEY

PicMonkey to program, który chyba znam najdłużej. Korzystam z niego do obróbki zdjęć (np przycinania, przywymiarowywania), tworzenia kolaży i dodawania do nich grafik. Chyba właśnie odnośnie PicMonkey znajdziecie na tym blogu najwięcej tutoriali m.in:

3. PHOTOSCAPE.

Photoscape to darmowy program do edycji do zainstalowania na komputerze. Czasami też go odpalam, choć ostatnio bardziej zaniedbuję. A jednak są tam fajne szablony galerii.

 

Programy do tworzenia grafik.

Tutaj mam na myśli np te zdjęcia otwierające dany post, do których dodałam jakiś napis, a także piny. Bo jednak opisany pin teoretycznie (zdaniem specjalistów, bo sama jeszcze  u siebie tego nie czuję) bardziej chwyta.

1. CANVA

Intuicyjny, z całym mnóstwem gotowych szablonów czy formatów tekstów i możliwością wyboru formatu pod dowolne social medium.

To tutaj tworzę cytaty. Kiedyś wrzucałam je np na Instagrama.
Tutaj też przygotowuję swoje piny. Często po prostu zestawiam razem 2 poziome zdjęcia i dodaję jakiś opis. Chodzi o to, by pin już na pierwszy rzut oka był czytelny.

Jak samodzielnie przygotować grafiki w CANVIE?

program do edycji zdjec canva

 

2. FOTOR

Lubię do niego zaglądać, bo np bardzo podobają mi się tutejsze gotowe szablony grafik. Ale Fotor to taki kombajn. Co dokładnie można w nim zrobić, pokazałam w tym wpisie:

3. BE FUNKY

Kolejny kombajn. Można tu obrabiać zdjęcia, można tworzyć z nich kolaże i można przygotować grafiki. Choć często jednak korzystam z Canvy, lubię zaglądać i tutaj. Bo a nóż widelec, jakiś pomysł czy gotowy szablon wpadnie mi w oko. W Be Funky macie bardzo fajne szablony składanek ze zdjęć w pionowym (pinterestowym) formacie.

Narzędzia dla blogerów

4. PABLO BY BUFFER

Proste, szybkie narzędzie do tworzenia plansz z cytatami. Można załadować tu własne zdjęcie, a można skorzystać z tamtejszej biblioteki zdjęć z przeuroczymi pejzażami. No i wybrać format w zależności od tego, do jakiego medium przygotowujemy nasz cytat (FB, Twitter, Pinterest, czy Instagram)

5. MEME GENERATOR

Znacie te zabawne fotki z zrobionym na szybko (z założenia zabawnym) napisem. To są właśnie memy. Sama przygotowuję je tutaj. Można tu skorzystać z biblioteki fotek i tylko dokleić własny (albo podpatrzony) tekst. Ostatnio testuję skuteczność tego typu wizualnego contentu na Facebooku. Jak na to reagujecie? A przy pokazji przypominam wpis:

 

Narzędzia dla blogerów

Aplikacje na Instagrama.

I tu znowu miałam ich całe stada. I tylko stale dziwiłam się i narzekałam, że moja komórka tak ślimaczy się z otwieraniem czegokolwiek. Teraz postanowiłam zostawić sobie tylko te, z których na prawdę korzystam. Czyli …

1. VSCO

sporo fajnych filtrów i możliwość edycji zdjęć. Choć ja tylko na moim profilukulinarnym korzystam tu z filtra C1, a resztę obróbki kończę bezpośrednio na Instagramie.

2. SNAPSEED

Tu obrabiam zdjęcia na mój profil turystyczny. Pozwala na wyostrzenie kontrastu i rozjaśnienie fotek.

3. LIPIX

Można tu przyciąć fotkę do formy kwadratu (jednynej poprawnej politycznie na Instagramie). No i można tu tworzyć fajne kolaże (składanki ze zdjęć).

4. CANDY CAMERA

Mam do niej sentyment. Lubię te delikatne, lekko przesłodzone filtry (stąd pewnie nazwa Candy).

Więcej o aplikacjach na Instagrama we wpisie:

 

Narzędzia dla blogerów

Planowanie i automatyzacja.

Są takie narzędzia, z których cały czas korzystamy, ale ponieważ same systematycznie wykonują pewne działania, i robią to, co mają do zrobienia, tylko, że my o nich po prostu zapominamy:

1. IFTTT 

To tutaj można zaprogramować sobie przesyłanie tego co publikujemy w jednym medium do drugiego. Ja np korzystam z IFTTT przy przesyłaniu tego, co publikuję na Instagramie … na Pinterest. Zawsze to o jeden pin więcej. Nawet otworzyłam dla tych instagramowych pinów osobną tablicę. Ale za pomocą IFTTT można połączyć różne kanały. Jak to zrobić, pokazałam we wpisie:

2. FRIENDS AND ME

Ja tutaj zautomatyzowałam połączenie między Google Plus a Twitterem. Teraz staram się w miarę regularnie wrzucać coś na G +, mając na uwadze, że dalej automatycznie zostanie przesłane na Twittera (bezpośrednio ze zdjęciem z danego postu).

3. HOOTSUITE

Tu ręcznie planuję (jeszcze nie dość regularnie) swoje publikacje na Twitterze. Ale obsługuje również: Facebook, a ostatnio nawet Instagram. O tym, jak działa Hootsuite, bo na początku rozgryzienie każdego nawet najbardziej intuicyjnego narzędzia może sprawiać troszeczkę problemów, przeczytacie we wpisie …

Narzędzia dla blogerów

Strategiczna obserwacja  w social mediach.

Sama ostatnio stałam się adeptką „strategicznej obserwacji” w social mediach(jak to fajnie nazwał w swojej książce Mickeal Hyatt.  Tzn staram się obserwować innych (strategicznie – wybieram osoby, które obserwują podobne profile). To rzeczywiście przysparza nowych obserwujących w różnych social mediach. Nie zawsze idzie to w parze z jakością. Tzn obserwujący, którzy automatycznie zaczynają obserwować osoby, które ich zaobserwowały, niekoniecznie będą reagować na publikowane przez nas treści. Ale jak to mówią (no nie wiem, najstarsi górale)

Sztuka jest sztuka.

To działa w takich mediach jak Twitter (ktoś nawet radził, by obserwować tu codziennie do 100 nowych osób, więcej nie, bo można podpaść Twitterowi), Instagram, czy Pinterest. Sama z zasady obserwuję osoby, które mnie zaobserwowały, no chyba, że mi gdzieś umknie.

Ale co z tymi, którzy nie zaobserwują nas, mimo, że my sami ich obserwujemy.

Dlatego obmyślono fajne narzędzia, które pomogą zidentyfikować takie osoby i usunąć je z naszej listy, by nie psuć sobie stosunku obserwowanych do obserwujących. Wiecie, jak to jest: każdy chciałby być influencerem (bo to przekłada się np na kasę). Ku temu są fajne narzędzia, które mają (w wersji darmowej) pewne szlabany ilościowe. Ale to dobrze. Chodzi też o to, by masowo nie odlubić wszsytkich obserwowanych, bo można podpaść.

1. MANAGE FLITTER

ManageFliter: Można tu odlubić do 100 osób na Twitterze (np tych, które nie odwzajemniły się nam tym samym i nas nie zaobserwowały).

2. CROWD FIRE APP

Ja stosuję Crowd Fire App na Insta. Można sprawdzić, kto ostatnio nas odlubił. To na pewno ważny element analizy statystyk. Ale na Instagramie są takie cwaniaczki, co masowo obserwują innych, dobrze wiedząc, że za kilka dni (gdy ci zrewanżują im się tym samym, zaraz ich odlubią). Dzięki tej aplikacji można się przed tym obronić. I oczywiście odlubić osoby, które nie zaczęły nas śledzić. Tu macie dzienny limit 25 osób.

Podobnie działa

3. UNFOLLOWERS

Na Twittera i Instagrama. Można odlubić dziennie do 25 osób.

 

Narzędzia dla blogerów

Czy śledzicie/monitorujecie swoją reputację?

Ostatnio bardziej zaczęłam się tym interesować. Jest oczywiście Google Analytics, gdzie można sprawdzić, kto do nas podlinkował Trackbacki.

Ale można ustawić sobie różne alerty na temat wzmianki o sobie na wybrane słowa. Ja np wybrałam sobie 3 frazy: Beata Redzimska, Vademecum Blogera i Moda na bio.
Takie informacje/alerty czasami zupełnie nie na temat przesyła mi

MENTION

TALKWALKER ALERTS

GOOGLE ALERTS

To pozwala na bieżąco moniotorować sytuację. Gdy ktoś do mnie podlinkuje, czy wspomni dostaję (tego samego dnia) informację do skrzynki mailowej. To jednak miły gest, by jak najszybciej podziękować linkującej do nas osobie.

Narzędzia dla blogerów

Statytyki.

STATCOUNTER

Choć sama korzystam z Google Analytics, stale mam jeszcze podczepione statystyki z StatCounter, które czasami, jeżeli chodzi np o to, skąd na bieżąco mamy wejścia na bloga, wydają mi się bardziej przejrzyste niż te z Google Analytics.

A ja w końcu zapraszam Was do pełnego kompendium z narzędziami dla blogerów. Kliknijcie w zdjęcie …

http://vademecumblogera.pl/narzedzia-dla-blogerow-kompendium

 

Ze swojej strony serdecznie zapraszam Was do długo obiecywanego newslettera. Rusza już wkrótce. Zapisywać możecie się tutaj.

Pozdrawiam serdecznie.

Beata

BLOGGING TOOLS. BLOGGING TIPS. NARZEDZIA DLA BLOGEROWBLOGGING TOOLS. BLOGGING TIPS. NARZEDZIA DLA BLOGEROW

24,875 total views, 9 views today

Zapisz się na Newsletter